Poeta, bajkopisarz, satyryk, autor słuchowisk radiowych, tekstów piosenek, a także skeczy, monologów, scenariuszy programów telewizyjnych i sztuk teatralnych.

TWÓRCZOŚĆ DLA DZIECI - WIERSZE

Jan Kazimierz Siwek

DOKTOR JAN SZLABAN


Czy chcecie wiedzieć co w Tychach słychać ?
Lokomotywa zaczęła kichać.
Jedno kichnięcie - to jak huragan,
Więc przybył prędko doktor Jan Szlaban.
Słynny ciuchciolog ciuchcię przywitał
I jak to doktor - o zdrowie spytał
. - W kołach mi strzyka, z kotła mi kapie
Pary już nie mam, rzężę i sapię !
Doktor Jan Szlaban wziął młot nielichy
Ostukał osie, tłoki i szprychy,
Kiedy już Ciuchcię dokładnie zbadał,
Wyjął receptę i tak powiada:
- Ma pani ostry katar komina
Pewnie od jazdy po zimnych szynach.
Na stacjach, dworcach, zwłaszcza w pociągu
Unikać pani musi przeciągów
Przepisał węgiel smar i oliwę
I tak wyleczył lokomotywę.

Jan Kazimierz Siwek

RYCERZ KICHAWA


Rycerz Kichawa - to była sława!
Każdy z podziwu dlań dębiał
Ale miał problem: w zbroi ten rycerz
Pocił się i też
Przeziębiał.
Kiedyś w szuwarach gonił Tatara,
Bo go przedrzeźniał ów Tatar
Złapał Tatara, ale też zaraz
Złapał od niego i katar.
I zaczął kichać aż było słychać
W rycerskim wojsku na tyłach
Razem z Kichawą pod nim kichała
Jego rycerska kobyła
Aż wreszcie przybył lekarz Jan Puszka
W żelazny kitel zakuty
I krzyknął groźnie: “ Kłaść się do łóżka
Zdjąwszy podkowy i buty !”
Na jednym łóżku leżał Kichawa,
Na drugim jego kobyła
Dotąd leżeli, aż wyzdrowieli
Tak się historia skończyła

Jan Kazimierz Siwek

OKAPI

z tomu "Mruczanki Kota Parapeta"


Kiedy stworzył Bóg Afrykę,
Wraz z ostatnim drapieżnikiem,
Westchnął sobie: - No, skończyłem,
Chyba wszystko już stworzyłem,
Widać jednak się zagapił,
Bo zapomniał o okapi.
Okapiątko w kącie stało
I czekało na swe ciało
Stało bardzo zasmucone
Całkiem jeszcze nie stworzone
Pan Bóg się za głowę złapał
W siwą brodę się podrapał
No i z resztek, proszę dzieci,
Jakoś okapiątko sklecił.
Wyszło z tego coś dziwnego
Nie podobne do niczego.
Trochę zebry, z osła wątek
I żyrafy kawalątek
Gdy stanęło już na nogach,
Wychwalało Pana Boga:
Pan Bóg na to rzekł nieśmiało:
- To cud, że mi się udało.
Lew tę bajkę w swoim czasie
Opowiedział mi w Kinszasie

Jan Kazimierz Siwek

PAN BRZECHWA


Mówisz, książeczko kochana
Żyj mądrze śmiej się i nie chwal
Pięknie napisał cię dla nas
Niezapomniany pan Brzechwa

Z twoich książeczko stroniczek
Spotykać przyszło mi nieraz
Postaci ,których nie zliczę
Jak z ilustracji Szancera

Choćby ten drań Ryś Bazyli
Na imię miał właśnie Ryszard
Smakuje kawior w swej willi
A ja go spłacam do dzisiaj

Bankiety z Protem jak stypy
Wspominam Prota ze wstrętem
Ten wampir dusił dowcipy
Potem przegryzał im pointę

A wilk Barnaba - szubrawiec
A lis Mikita , panowie!
Jeden jest szychą w Warszawie
Drugi figurą w Krakowie

Miałem kobietę swych marzeń
Pachniała gwiazdą i nardem
Wczoraj odeszła z kucharzem
Mnie zostawiając kokardę

Ona mi duszę zdeptała
W czerwonych, ślicznych kozaczkach
Serce poecie wyrwała
Taka to była dziwaczka.

Radzisz mi życie od rana
Żyj mądrze śmiej się i nie chwal
Pewnie wymyślił cię dla nas
Jakiś niebiański Pan Brzechwa

Jan Kazimierz Siwek

Z ŻYCIA MAŁYCH DZIEWCZYNEK


Kai


Kiedy mała dziewczynka
Klęknie w cieniu na trawie
Każdej mrówce opowie
Co zdarzyło się w domu
Skarci maka za pychę
Niezabudkę za skromność

Kiedy mała dziewczynka
Źrebakowi na ucho
Szepnie czule z wyrzutem:
-Jesteś piękny, choć gniady
Źrebak dla niej jest gotów
Wyzbyć się wszelkiej maści

Ona zna po imieniu
Wszystkie świerszcze na łące
Na skakance z nią skacze
Krzywy ratusz i słońce

Kto potrafi jak ona
Mieć dwa słowa do chmurki
Pytać rybę o zdrowie
Uczyć śpiewać wiewiórki

Ziarnko piasku odtoczyć
By przejść mogła biedronka
I poprosić poetę
By napisał jej wierszyk
Co ożywi skowronka

Jan Kazimierz Siwek

CHRZĄSZCZ SZCZEBRZESZYŃSKI


Dżdży pod Tczewem, w Pruszczu plucha
Za to w Suszu szosa sucha.

W Szczebrzeszynie, czy deszcz, czy nie
Chrząszcz już nie chce wciąż brzmieć w trzcinie.

Wół pytaniem chrząszcza dręczy:
- Czemu w trzcinie pan nie brzęczy?

Co pan sobie, Chrząszczu, myśli?
Niech pan myśli swe uściśli

Przyszedł burmistrz, miejska rada
Z pretensjami do owada:

Zgodnie z wolą Brzechwy Jana
Pan brzmieć w trzcinie ma od rana.

Pan jest chrząszczem, bądź co bądź
Więc brzęczenie czas juz wszcząć.

Chrząszcz, co szaszłyk jadł w szałasie,
Odparł tak po pewnym czasie:

- Choć brzmię w trzcinie, choć się staram,
To nie słychać mnie w szuwarach.

Wół ryczeniem mnie zagłusza,
Kombajn z hukiem się porusza,

Wkoło jazgot i harmider,
Warczy motor, warczy świder.

Cóż ja mogę, by im sprostać?
Mogę tylko bzika dostać!

Miesiąc burmistrz myślał. Wreszcie
Wydał dekret „Cisza w mieście”

No i odtąd w Szczebrzeszynie
Chrząszcz jak dawniej znów brzmi w trzcinie.

Bierze za to cztery centy
I jest zawsze uśmiechnięty

Wół zaś sprzedał swoje pole
I dziś ryczy w Ryczywole.


Wiersz pochodzi z mojej książki dla dzieci „Ciuchcia Pędziszyna”. Zilustrował ją żartobliwie i niebywale kolorowo Marcin Południak - techniką, którą nazwałbym animacyjną. Wyd. „Librone” 2010 r., dystrybutor – „Martel” www.martel-ksiazki.pl . Książka dostępna jest chyba na wszystkich możliwych portalach internetowych w Polsce i za granicą.

JKS

Jan Kazimierz Siwek

ŻABA W ZALOTACH

wg Jana Brzechwy


Żaba nie chcąc zostać sama
Błaga wciąż hipopotama:
- Powab tracę, czas mitrężę,
Zostań wreszcie moim mężem.
Jako żaba, czyli płaz
Będę żonką twą w sam raz.
Bo ci wszystko puszczę płazem,
Kiedy już będziemy razem.
Wzór małżonki znajdziesz we mnie
Ja ci życie uprzyjemnię
Wstawię sobie złote ząbki
Zrobię sobie pompon z pompki
Będę skakać koło ciebie
Ja ci kupię łysy grzebień,
Okularki jak rowerek
I zielony pyszny serek
Gdy cię znudzę - moje złotko
Znów się walniesz w swoje błotko,
Co pod tobą głośno klaśnie.
Co ty na to?

- Myślę właśnie ...
Żeby długo to nie trwało
Taką prośbę mam nieśmiałą...
- Jaką? Powiedz, mój tłuścioszku,
Mój pieszczoszku, mój paproszku
Mój ty hipciu - na skinienie.
Spełnię każde twe życzenie,
Byś do żonki wdzięczność czuł.
- Dobrze, a więc mnie obejmij w pół!

Piosenka pochodzi z musicalu „Kraina Brzechwoludków”, który miał reżyserować Krzysztof Gradowski. Ideą napisanego przeze mnie przedstawienia była budowa pomnika twórcy „Kaczki Dziwaczki”. Inicjatywa ta znalazła liczne grono zwolenników i doprowadziła do powstania Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Brzechwy. Projekt niestety upadł. Zaatakowały go wszechmocne jak widać koła troglodytów spod flagi pochodzeniowej. Nie zaniechałem jeszcze tej idei … spróbuję jeszcze powalczyć …
JKS

Jan Kazimierz Siwek

JAŚ ANANAS


Znany urwis Jaś Ananas
Dzisiaj z rana zbladł jak ściana
- Co się stało, Jasiu? Powiedz!
- Miałem straszny sen-dreszczowiec!
- Czy ci przyśnił się Drakula?
- Czarny pająk-tarantula?
- Szkielet-upiór na obcasach?
- Gorzej !! Śniła mi się moja klasa,
A ja jako nauczyciel
Próbowałem ją przekrzyczeć !!
- Aż dostałeś, Jasiu, chrypki
Przez te rozwrzeszczane typki.
Jakie typki? Małpiszony !!
Stoję w klasie przerażony
Wojtek pieje „kukuryku!”
Magda kwiczy „kwiku-kwiku!”
Tomek jak samolot buczy
- Jak ja mam ich śpiewu uczyć ?
- Jak nauczyć ich piosenki
O tym ptaszku, o maleńkim ?
Co przez lasek leciał mały
I te piórka na nim drżały ...
Ryczę: „Hej przeleciał ptaszek!”
- Jaki ptaszek? - wrzeszczy Staszek -
Struś, papuga, gęś czy dzięcioł?
- Sprałbym Staszka z miła chęcią,
Ale schował się pod ławkę
I pod ławką szczypie Sławkę.
Sławka piszczy, a Balbina ...
- Co, Balbina? - Chipsy wcina
I udaje atak czkawki,
Staszek wyje spod tej ławki,
Kuba kwacze „kwa-kwa-kwa!”
A Balbina czka i czka.
Olek Piegus miauczy: „Miau!”
- Co zrobiłeś? - Wpadłem w szał !
I z tych nerwów zjadłem ścierkę.
- Połamałeś coś? – Ekierkę !
Jak dziennikiem w stół przywalę!
Przy okazji sobie w palec,
Jak nie wrzasnę z bólu Ciiiiszaaaa !
- Ktoś usłyszał? - Nikt nie słyszał!
Nawet z pierwszej ławki Bronek,
Lecz na szczęście zabrzmiał dzwonek.
- Pewnie budzik, Jasiu, dzwonił?
- Tak. Z wdzięcznością myślę o nim.
Zanim wstałem zrozumiałem,
Że ja przez ten sen zmądrzałem
Dziś jest Dzień Nauczyciela
Choć ten fakt mnie onieśmiela,
To w imieniu polskich dzieci
Wszystkim belfrom – tak jak leci -
Podziękować bardzo chce
Jaś Ananas z IV „c”