Poeta, bajkopisarz, satyryk, autor słuchowisk radiowych, tekstów piosenek, a także skeczy, monologów, scenariuszy programów telewizyjnych i sztuk teatralnych.

TWÓRCZOŚĆ DLA DOROSŁYCH - SATYRA

Jan Kazimierz Siwek

HENIEK PICASSO

Miejsce akcji:  Port Lotniczy Okęcie, sala przylotów
Osoby:  Redaktor Teresa Wygląd (TW)
              Operator kamery Karol Dzidziuś (K.Dz.)
              Heniek Picasso - osobnik ucharakteryzowany kubistycznie

TW:   Z lotniska Okęcie wita państwa Teresa Wygląd. Przed naszymi kamerami stoi Heniek Picasso, Polak,
         syn wielkiego malarza Pabla Picassa, twórcy kubizmu.
        Panie Heniu, pan jest łudząco podobny może nie tyle do ojca, co do jego dzieł. Proszę tylko spojrzeć
         na wizerunek mojego rozmówcy. Czyż nie jest pan Heniek Picasso żywym obrazem kubizmu?
K.Dz.   Wygląda na to, że mamusia z tatusiem musieli się poruszać w trakcie powstawania żywego obrazka.
TW:   Panie Karolku, bez komentarzy. No właśnie, jak to było, panie Heniu ? Może pan już teraz, że tak powiem,
         puścić farbę na ten temat.
HP:   Tatuś, Pablo Picasso, poznał mamusię w 1948 roku na Kongresie Pokoju we Wrocławiu. Mamusia była
         agentem KGB ucharakteryzowanym dla niepoznaki na gołębicę. I tatuś do niej zapałał.
TW;   Na podstawie tych przeżyć namalował potem słynnego gołąbka pokoju.
K.Dz;   Pani Teresko, czy pan Henio to stoi na głowie? Bo ja nie wiem, jak mam go kręcić.
TW:   Trochę taktu, panie Karolku. Panie Heniu, czy pana genialny ojciec widział pana kiedykolwiek?
HP:   Tylko raz. I wtedy w jego życiu nastąpił okres szklany. Pił na umór. Brandy pół na pół z błękitem paryskim.
         Czy pani wie, że słynna Guernica jest falsyfikatem? Tatuś mi to kiedyś wyznał, gdy wypił więcej farby niż
         brandy.
TW:   To niesamowite! A gdzie jest oryginał?
HP:   W ogóle go nie było. Mój genialny ojciec spodziewał się, że będzie to arcydzieło i chcąc ustrzec go przed
         kradzieżą, namalował od razu falsyfikat.
TW:   To nieprawdopodobne! A pan, panie Heniu? Co się z panem działo po śmierci ojca?
HP:   Mieszkałem we Francji i pozowałem fałszerzom Picassa...
TW:   Panie Heniu, odkrycie nieznanego żywego dzieła Picassa może wzbudzić niemałą sensację na świecie.
HP:   Na to liczę, gdyż pragnę pomóc mojej biednej ojczyźnie. Przyjechałem, by przekazać się Muzeum
         Narodowemu w Polsce.
K.Dz:   I co? Będzie pan wisiał na ścianie?
HP:   Nie, myślę, że mógłbym pójść ...
TW:   Dokąd pan pójdzie, panie Heniu, w tym stanie? Na jednej ręce, z nogą pod pachą i tułowiem na głowie?
HP:   Myślę, że mógłbym pójść na aukcji za 2 miliony dolarów, a całą kwotę przeznaczyć na ratowanie kultury
         polskiej.
TW:   To jest pańska dłoń, panie Heniu?
HP:   Nie, to jest studium dłoni... Tatuś nie zdążył dokończyć...
TW:   Chciałabym ją uścisnąć i podziękować panu za niebywałą ofiarność w imieniu społeczeństwa.

PREZENTOWANY TU MÓJ AUTORSKI PRZEGLĄD PRASY UKAZYWAŁ SIĘ POD TYTUŁEM „POWTÓRKI Z LEKTURKI” NA ANTENIE I PROGRAMU POLSKIEGO RADIA W MAGAZYNIE SATYRYCZNYM MARCINA WOLSKIEGO „ZSYP” W LATACH 1998-2009. OD CZASU DO CZASU PODRZUCĘ COŚ ŚMIESZNEGO Z TEGO CYKLU.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

O G Ł O S Z E N I A - REKLAMA NON PROFIT


UWAGA! NOWOŚĆ!!
Przebój na rynku farmaceutyczno – medialnym! Prosto z Tokio trafił wreszcie do nas
preparat „CO-MINUTA-SIU-SIU” skutecznie podnoszący oglądalność telewizyjną. „CO-MINUTA-SIU-SIU” , to niezawodny japoński środek moczopędny przeznaczony dla prezenterów telewizyjnych
obdarzonych wizualnie niekompatybilną aparycyjnością.
„CO-MINUTA-SIU-SIU FORTE” zaś osłabia siłę woli i stymuluje rozluźnienie mięśni ud i krocza, co objawia się na ekranie
zabawną mimiką prezenterów i prezenterek, co z kolei podnosi tak upragnioną przez stacje TV oglądalność. Przedużyciemnazapoznajsiezjapońskąulotkąlubskontaktujsiezjapońskimfarmaceutą
liveontv.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

LOŻA PRASOWA/b>


W Chodzieży w chodzie na 10 km doszło do przykrego wypadku. Albin Łydka, zawodnik RKS Kończyny Dolne przeszedł samego siebie. Łydkę ze złamanym żebrem zabrano do szpitala – podała gazeta
“ŁADNY GIPS” ulubiony kolorowy magazyn połamańców.

Panią Gabrysię W. z Malborka odwiedził we śnie Kubuś Puchatek.
Po przebudzeniu, przeciągając się słodko, pani Gabrysia westchnęła: - Straszny Prosiaczek z tego Puchatka! Szczegóły w kolorowym dodatku do tygodnika „ZWIDY PANIEŃSKIE ”
Tamże na rozkładówce pani Gabrysia w łóżeczku, Puchatek i … małe co nieco.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Kierujący pojazdem zaprzęgowym, będący w stanie wskazującym, próbował odjechać spod lokalu gastronomicznego „Fikołek” ale koń kurczowo trzymał się kopytami asfaltu.
Wnoszę o przyznanie kopytnemu uczestnikowi ruchu drogowego odznaki „Dżentelmen jezdni”

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu aspiranta Mrugały:
Komendant wezwał mnie do siebie z samego rana i oświadczył tonem poufnym: – dzisiaj was czeka trudne zadanie, Mrugała. Będziecie musieli przesłuchać braci syjamskich.
Zapytałem więc - co takiego przeskrobali panowie Syjamscy?
- Nic, odparł komendant. Przesłuchacie ich w charakterze świadków.
Na wstępie przesłuchania poprosiłem, żeby jeden z panów Syjamskich wyszedł dla dobra śledztwa. Ale obaj bracia odmówili. No to ja wyszedłem.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Komendant wezwał mnie do siebie i oświadczył: - podejrzany prawdopodobnie ukrywa się u poszkodowanej i tu – Mrugała - może być pies pogrzebany! Wziąłem sobie do serca słowa przełożonego i już
nazajutrz mailowałem: - Melduję, że do pogrzebanego psa się nie dokopałem, ale na wszelki wypadek dokopałem pudlowi podejrzanego.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
- Oświadczam, że nie uczyniłem niczego bez zgody podejrzanego. To on sam podczas przesłuchania powiedział, że mogę mu nagwizdać. Zanim wygwizdałem cały mój policyjny gwizdek podejrzany
zatkał sobie uszy skarpetami i zdążył się przyznać do:
a) podpalenia Reichstagu
b) sprzedaży Pałacu Kultury liliputom z Ochoty
c) wskazał miejsce, gdzie ukrył Skarb Inków
a na końcu stwierdził , że jestem niepoczytalny .Poczytuje to sobie za sukces!!

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Komendant zawiesił mnie w czynnościach służbowych po wczorajszej akcji, kiedy to jadąc radiowozem przez miasto zauważyłem na ulicy tłum gapiów, więc wyskoczyłem z radiowozu, a tam na chodniku
młody mężczyzna wpijał wargi w leżącego pod nim staruszka. Natychmiast skułem napastnika i wrzuciłem do radiowozu. Skąd mogłem wiedzieć, że to przechodzień, który metodą usta
- usta reanimował siwego mężczyznę w jasnym płaszczu. Uważam, że moja interwencja była uzasadniona, gdyż byłem przekonany, że to młody gej molestuje starszego pana.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
„Na ślubie sierżanta Radochy podszedł do mnie komendant i powiedział:
- Macie, Mrugała, bardzo twarzowy krawat, ale dlaczego nosicie go w kagańcu?
- Żeby się kolory nie pogryzły, panie komendancie - wyjaśniłem natychmiast.”

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Na przesłuchanie wziąłem lekką wędeczkę i słoiczek robaczków, bo komendant mówił, ze podejrzany ma kiełbie we łbie.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Komendant wpadł do mnie i wykrzyknął:
- No to mamy ptaszka, Mrugała!
- Ja mam – odpowiedziałem – ale nie wiem, jak pan komendant.
Nadmieniam, że – owszem - wiele mamy z komendantem wspólnego, ale na pewno nie ptaszka.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Zgodnie z poleceniem komendanta, chciałem podejrzanego zażyć z mańki, ale ten akurat zażywał z Mańką rozkoszy.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały: W trakcie przesłuchania chciałem podejrzanemu zrobić herbaty, ale podejrzany nabrał wody w usta i nie dał sobie włożyć grzałki.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Oświadczam, że komendant przeżył dzisiaj załamanie nerwowe. Na mój widok wrzeszczał w kółko -Ja się zabiję!, Mrugała, Ja się zabiję. Zameldowałem, że mogę mu w tym pomóc,
tylko żeby przestał skakać, bo nie trafię. Wtedy komendant się rozpłakał robiąc asymetryczne grymasy. Donoszę, że choć nas tego w Szczytnie nie uczyli, przytuliłem komendanta, żeby go
pocieszyć, choć zanim nie przepadam.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Komendant wezwał mnie i poinformował, że podejrzana Irmina Ż. miewa podejrzane stosunki. Sprawdziłem to osobiście 2x i nic podejrzanego oprócz drogiej bielizny na podejrzanej nie zauważyłem.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Komendant wezwał mnie do siebie i oznajmił:
- Chciałem się z wami, Mrugała, podzielić moimi myślami...
- Melduję posłusznie, że to niemożliwe, panie komendancie!
- Dlaczego? – spytał komendant
- Bo jak pan się ze mną podzieli, to co panu zostanie?
I wtedy komendant mnie zwymyślał

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Dowodów rzeczowych w postaci bombonierki, dwóch pieczonych skrzydełek drobiowych i nasion rzeżuchy nie udało mi się zabezpieczyć, gdyż sprawcy konsumpcyjni kierowani apetytem skonsumowali je
na miejscu przestępstwa. Podczas czynności wstępnych podejrzani Kowalski i Jóźwiak odmówili podania nazwiska.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Z raportu policyjnego aspiranta Mrugały:
Komendant wezwał mnie do siebie i patrząc mi głęboko w oczy oznajmił:
- W czasie przesłuchania uważajcie Mrugała na podejrzaną, bo ona nie da sobie w kaszę dmuchać!!!
Nie było mi łatwo. Mam swoje zasady, ale przed przesłuchaniem na wszelki wypadek dmuchnąłem podejrzaną, a kaszę zjadłem sam.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU


Sezon urlopowy w pełni. Zachęcam państwa do lektury bardzo ciekawej książeczki pt. „SENNIK NOCY LETNICH”, który ukazał się na Jawie. Chodzi oczywiście o wyspę. Autorem sennika jest John
Sleeping. Autorem zaś polskiej edycji jest Marek Nocny.
Pod tym pseudonimem ukrywa się prawdopodobnie sam Nocny Marek.

Z „SENNIKA NOCY LETNICH” wybrałem dla Państwa kilka haseł z katalogu snów męskich:

Jak świnia we śnie się uchlać..., żonę gospodarza wykorzystać w łazience na pralce, kota kopnąć, szampana wlać do akwarium, sałatkę jarzynową zwrócić na telewizor – oj, niedobry to znak.
Po przebudzeniu może okazać się, że to nie był sen.

Debatując we śnie dziecko razem z kąpielą wylewać - nie bądź za wylewny w upojne, letnie noce, bo czeka cię dyskusyjne ojcostwo.

W drodze na Majorkę chorobą morską miotanym być we śnie po okręcie - jeśli na lewą burtę – zwrócisz dług, jeśli na prawą – tobie zwrócą.

O upojną noc z panną Krysią z turnusu III modlić się bezskutecznie we śnie - oznacza, że Pan Bóg jest też na urlopie.

KROWĘ śnić leżącą bykiem w hamaku – Będziesz miał dużo wolnego czasu. Dostaniesz wymówienie z pracy.

WARIATA śnić stukającego się w czoło – Nie przejmuj się tym snem i jak zwykle wyprowadź swoją szczoteczkę do zębów na spacer.

TARTAK śnić – szykuje się w dechę wieczorek.

Życzę Państwu miłych snów.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Kolorowy magazyn „GŁUPIE PYTANIA, GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza jak zwykle list Pana Czesia z Małkini, w którym Pan Czesio pisze: - spożywam właśnie napój winopodobny „Blondyna” (a’ 2,80 butelka) z topless
blondynom na etykiecie i się zastanawiam - ile trzeba wypić, żeby żona odeszła? Konkretnie! Czy może kochana redakcja wie? Tak się pytam.

Panie Czesiu! Konkretnie – im młodsza, tym więcej! Wynika to z równania Alpagosa z Bełtos:
staż małżeński - wiek małżonki + waga kobiety x 100 mg i to daje ten wynik.
Alpagos był starożytnym filozofem i miłośnikiem tanich sfermentowanych win ogryzkowych (stąd Alpaga - nazwa tych win). Uchodził za filozofa – leżaika, bo w odróżnieniu od stoików rozmyślał leżąc. Najczęściej
pod stołem. Zasłynął z powiedzenia „Pijemy, pijemy i nie mamy pojęcia, że pijemy p.n.e.”
Panie Czesiu!
Uważamy, że nasza odpowiedź jest zdecydowanie głupsza od Pańskiego pytania.

Pozdrowienia i ukłony dla żony.

R e d a k c j a

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Chłopska Prognoza Pogody


Jan Czółko - to chłop z miejscowości Babice Chłopskie. Słynie nie tylko w swojej okolicy, ale w całym kraju z niezwykle trafnych prognoz meteorologicznych. Pan Jasio przepowiada pogodę
wyłącznie na podstawie wnikliwej obserwacji zachowań własnej małżonki, pani Peli, gospodyni domowej.

A oto jego prognoza:
Dzisiaj wstałem do dnia i cały dzień obserwuję dla państwa zachowania mojej kobity Pelagii. Nie jest to łatwe zajęcie dla synoptyka zagrodowego. Ale już mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o
prognozę pogody na najbliższą noc, to przedstawia się ona następująco:

Gdy kobita nie ma chęci
W nocy spadnie słupek rtęci

- Choć ... nie koniecznie

Kiedy żonka miła, grzeczna
Noc szykuje się słoneczna

Synoptyk zagrodowy Jan Czółko ze wsi Babice Chłopskie.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Ukazał się wreszcie długo oczekiwany przez środowisko sutenerów branżowy tygodnik „STRĘCZYCIEL I ŻYCIE”. W pierwszym numerze znajdujemy list pana Alfonsa K. z Bytomia: „Kocham mój zawód -
pisze Pan Alfons - zawsze chciałem być stręczycielem, tak jak mój dziadziuś, tatuś, teść i babunia stręczycielka ze strony mamusi. Ale czuję się dyskryminowany, kiedy mam wypełnić rubrykę
„zawód wykonywany”. Co wpisywać?
Odpowiedź redakcji: - Niech Pan wpisuje „Syndyk masy upadłościowej”. Kojarzy się, a lepiej brzmi, Panie Alfonsie.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Magazyn samotnych „GŁOS SERCA” w rubryce „Pan szuka Pani” - zamieszcza taki oto anons: młody, przystojny multimilioner, sadysta, pozna w celu matrymonialnym dobrze zbudowaną głupią kobietę w
średnim wieku. Brak urody, niechlujstwo i lenistwo mile widziane, gdyż nie chciałbym się znęcać nad żoną bez powodu. Tylko poważne oferty.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Na szyldzie agencji towarzyskiej w Dziurdziołach widnieje informacja „USŁUGI CIAŁODOBOWE” informuje lokalny tygodnik „OGNISTA MARIOLA”.

Z kolei w „WIADOMOŚCIACH Z KOLEJI” czytamy:
Tłum podróżnych na stacji PKP w Piasecznie wpadł w panikę, kiedy zawiadowca ogłosił przez megafon: UWAGA! ŚRODKIEM PERONU PRZEJDZIE EXPRES” Wszyscy uciekli na wiadukt i stamtąd gapili się,
jak dwóch facetów wynosi zepsuty expres z peronowej kawiarni.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Ogłoszenie w numerze wakacyjnym miesięcznika „KONFIDENT POLSKI”:
Oświadczam, że nigdy nie byłem Wałęsą - „Bolek”.
Numer ewidencyjny SB do wiadomości redakcji.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Z ostatniej chwili …
Ukazujący się ze wsteczną datą Miesięcznik Zacofanych „CIEMNA MASA” poinformował, że jeden z trzech słoni podtrzymujących skorupę ziemską zdechł przed tygodniem. Stąd przechył, powodzie i
napływ muzułmanów do Europy.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


“Guzdrała Tygodniowy” ukazujący się z kwartalnym opóźnieniem tygodnik tych, którym się nie spieszy, wystąpił z wnioskiem o zmianę tytułu słynnego westernu “Piętnasta dziesięć do Yumy” na
“Dziewiętnasta dziesięć do Yumy”, żeby wszyscy mogli zdążyć.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Jak przerobić rotwajlera na kosiarkę do trawy? Należy najpierw przez dwa tygodnie przegłodzić dobrze rotwajlera, po czym trawnik przeznaczony do skoszenia przesypać dokładnie sproszkowanym
pedigree-palem. Gdy to już osiągniemy, chwytamy rotwajlera za tylne nogi i rozpoczynamy koszenie. Ten genialny sposób prezentuje gazetka „TRAWA I ŻYCIE” w rubryce „Zrób to sam i ciekaj”.
Tamże zdjęcie, na którym zakrwawiony wynalazca tej metody trzyma rotwajlera-kosiarkę za tylne nogi i odwrotnie.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Lato, czas urlopów, ale nie każdy może spędzić urlop tam, gdzie by tego pragnął. Oto wybrana korespondencja z teczki listów naczelnika więzienia w miejscowości Z. Mama pisze do syna:
„Władziu! Odkąd cię niewinnie wsadzili, nie ma mi kto pomóc w gospodarstwie. Ogród nie skopany, kartofle nie posadzone, co ja mam biedna zrobić, sama nie wiem. Twoja kochająca mama”.

Odpowiedź Władzia z więzienia: ”Mamo! Nie przekopuj ogrodu, bo i ciebie posadzą, a mnie jeszcze rok dołożą do odsiadki. Twój kochający syn Władek.”

List mamy do syna w więzieniu: ”Władziu! W dzień po twoim liście wpadli nad ranem antyterroryści, z piętnastu ich było, przekopali ogród i odjechali wściekli. Dziękuję ci, synku.
Kartofelki już sobie sama posadzę. Twoja kochająca mama”.

PS.
Skopali nie tylko działkę, ale i sąsiada, tego co na ciebie doniósł, bo się wtrącał. Jednak istnieje sprawiedliwość na tym świecie.
Kserokopie listów dostałem ze źródła, którego zgodnie z przepisami nie musze ujawniać. Mam tu na myśli prokuraturę okręgową.
 

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Na paradzie równości w Gejowicach Śląskich policja starła się z demonstracją sadomasochistów. Rzecznik sadomasochistów podziękował policji stwierdzając, że takiej przyjemności dawno nie
zaznali. Podziękowanie ukazało się na łamach tygodnika sadomasochistów „Polish Pejcz”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Donald Tusk podał się dzisiaj rano do dymisji. Czterdziestoletni pensjonariusz Izydor W. w Tworkach, który od dwóch lat podawał się za Donalda Tuska, zrezygnował dziś rano z funkcji premiera rządu i powrócił do swoich zwykłych przedobjawowych zajęć, czyli do jazdy na trzykołowym rowerku po klombach tutejszego parku – poinformowała agencja „TEGES ŚMIEGES PRESS”.
 

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

Pannę Gabrysię W. z Malborka odwiedził we śnie znany poseł i gorąco namawiał ją do wielodzietności. Po przebudzeniu pani Gabrysia nie wiedziała z kim miała przyjemność, gdyż parlamentarzysta
całą noc zasłaniał się immunitetem poselskim. Szczegóły w tygodniku „ZWIDY PANIEŃSKIE”

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Tygodnik frajerów “Bambuko” ogłosił, że Frajerem Roku 2012 wybrany został pan Czesiu z Pabianic. Pan Czesiu, rencista, zwrócił znalezione 52 tysiące złotych właścicielowi, którym okazał się
złodziej jego samochodu, a pieniądze pochodziły właśnie ze sprzedaży auta. Na wystawnym bankiecie z okazji wyboru “Frajera Roku” panu Czesiowi wręczono rachunek za całe to przyjęcie.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


WCZASY Z FISKUSEM!
Urzędy skarbowe planują otwarcie nad morzem plaż fiskalnych, przeznaczonych dla tych podatników, którzy nie mieli szczęścia do fiskusa. Będą to oczywiście plaże nudystów... gołych i wesołych”
– pisze Rozrywkowy Tygodnik Skarbowy „PO ZAWALE”. W programie krótki rejs wodolotem „KOMORNIK”, wieczorem „NOCNA HIPOTEKA”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Z ostatniej chwili!
Jak poinformowały światowe agencje i wpisy na twitterze w Polsce w górach Stołowych wylądował latający talerz w porze obiadowej, w chwilę potem … latająca solniczka.
Pod Piłą wojsko wycięło kawał lasu. Jak się okazało zabrakło belek na stopnie wojskowe. Większość belek poszła na kropidła. Wojsko przeżywa kryzys - trzech kaprali musi nosić po jednej belce na jednym
ramieniu.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Pannę Gabrysię W. z Malborka odwiedził we śnie bohater spod Troi Achilles i wziął ja w ramiona. Po przebudzeniu panna Gabrysia westchnęła rozczarowana.
- To nie pięta jest piętą achillesową Achillesa !!!! Więcej szczegółów jak zwykle w tygodniku „ZWIDY PANIEŃSKIE”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Przedwczoraj proklamowała swoją niepodległość Republika Tworek - jak podał dziennik „GŁOS SZCZOTECZKI DO ZĘBÓW” - w skład rządu tymczasowego nowej republiki weszli: Winnetou, dwóch
Napoleonów, Harry Potter, Włodzimierz Lenin, Elvis Presley i Maria Konopnicka. Dzisiaj rano Republika Tworek wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że nie zamierza nawiązywać stosunków
dyplomatycznych z Polską, gdyż uważa Polskę za państwo wariatów.  

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


U wybrzeży Transylwanii jak donosi agencja Trans-Press Transatlantyk „Transfer Karaibów” pełen transwestytów w transie zderzył się z transportowcem „MS Tranzyt”, który przewoził tran w
transzejach dla armii, transformatory translokacyjne oraz transparenty na zjazd translatorów dzieł medycznych z elementami transliteracji, a dotyczących transfuzji.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Kolorowy tygodnik hodowców drobiu „KUR ZAPIAŁ” podał, że Józef Ziutek - właściciel sporej fermy kurzej chowu ściółkowego nakazał w swoich kurnikach rozwiesić duże zdjęcia łąki, żeby zwiększyć
nośność kokoszek rasy Karmazyn. Nazajutrz zebrał rekordową liczbę jaj, a w każdym jajku było zdjęcie żółtka.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Jak minął tydzień. Organ leniwych „Zawsze Niedziela” doniósł w poniedziałek, że w miejscowości Sobota mieszkaniec Środy Śląskiej pan Piątek w czwartek włożył wreszcie spodnie, które zaczął
wkładać we wtorek .

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Tygodnik „NACIĄGACZ ULICZNY” postanowił przyznać nagrodę tygodnia za pomysłowość młodej naciągaczce Anicie S. z Trójmiasta, która żebrze na ulicy klęcząc z tabliczką następującej treści:
„Straciłam głowę dla Józka. Teraz zbieram na protezę”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Jak informuje tygodnik „Głos Głoskowa” Ślub Kobiety Przy Nadziei z Mężczyzną Z Zasadami nie odbył się w wyznaczonym terminie, gdyż Mężczyzna Z Zasadami oświadczył przed urzędnikiem
tamtejszego Urzędu Stanu Cywilnego, że nie może wziąć ślubu z Kobietą Przy Nadziei, gdyż jest to wbrew jego zasadom, mimo, że to on sam jest autorem widocznej gołym okiem nadziei, przy
której znalazła się kobieta. Sytuacja zasadniczo wydaje się być beznadziejna- stwierdza dowcipnie „Głos Głoskowa”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


W Chodzieży w chodzie na 10 km doszło do przykrego wypadku. Albin Łydka, zawodnik RKS Kończyny Dolne przeszedł samego siebie. Łydkę ze złamanym żebrem zabrano do szpitala – podała gazeta
“ŁADNY GIPS” ulubiony kolorowy magazyn połamańców.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


Panią Gabrysię W. z Malborka odwiedził we śnie Kubuś Puchatek.
Po przebudzeniu, przeciągając się słodko, pani Gabrysia westchnęła: - Straszny Prosiaczek z tego Puchatka! Szczegóły w kolorowym dodatku do tygodnika „ZWIDY PANIEŃSKIE ” Tamże na rozkładówce
pani Gabrysia w łóżeczku, Puchatek i … małe co nieco.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka


"GŁOS BERBECIA"

Tygodnik Przemądrzałych Bachorów

W pierwszym czerwcowym numerze zamieszcza kilka interesujących historyjek z życia mądralińskich szkrabów. Pięciolatek Grześ do babci:
- Babciu, a skąd ja się wziąłem na tym świecie ?
- Mamusia cię w kapuście znalazła - ściemniła babcia.
- To Aldonkę chyba w sałacie, nie?
- Dlaczego, Grzesiu? – spytała babunia.
- Bo ona jest bardziej rozwinięta!

Mama siedziała w autobusie z Zuzią na kolanach. Naprzeciwko siedział niemłody i niezbyt zadbany Pan w berecie i co jakiś czas ziewał nie zakrywając ust.
- Ten pan to chyba jadł kopytka na obiadek. – Zauważyła Zuzia.
- A dlaczego? - spytała mama.
- Bo mu ząbki wybiły.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

K O R E S P O N D E N C J A


Proszę Państwa! Dzisiaj zaczniemy od korespondencji, która nadeszła do mnie z dopiskiem „Pilne”.
Pani Leokadia z Włocławka w swoim liście pyta: „Jak się mamy z mężem Władkiem porozumiewać przy dzieciach w sprawach seksu, żeby maluchy nie skapowały, o co chodzi”. - Proponowałbym państwu
gwizdanie. Gwizdać można bez obawy, że dzieci czegoś się domyślą. Np. ochotę na seks sygnalizujemy gwiżdżąc delikatnie melodię „Hej! Przeleciał ptaszek …”, partner odpowie podgwizdując
znany utwór „Gęś wodą, gęś wodą, a kaczuszki strugą”. Kiedy sytuacja stanie się w miarę dogodna może Pani zagwizdać 2-3 razy na palcach co oznaczać będzie „Władziu, możesz,
dzieci już śpią”. Ten sposób sprzyja małżeńskiemu pożyciu.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Kolorowy magazyn „GŁUPIE PYTANIA GŁUPSZE ODPOWIEDZI” w ostatnim numerze zamieszcza, jak zwykle, list pana Czesia z Małkini, w którym pan Czesio pisze:
„Podobno już cała Polska uprawia klabing. Co to jest ten klabing?”- pyta pan Czesio.
- Klabing, panie Czesiu – to włóczenie się po klubach nocnych. Najciekawszą odmianą tej rozrywki jest klabing sejmowy. Politycy włóczą się po klubach partyjnych, zmieniają poglądy, bo klabing
sejmowy jest połączony z korytoringiem. Za korytoring poselski płacą wyborcy, m.in. i pan, panie Czesiu”.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


A ostatni numer kolorowego magazynu „Głupie pytania głupsze odpowiedzi” w dodatku „Biznes dla każdego” zamieszcza list Pana Czesia z Małkini, w którym czytamy:
Droga Redakcjo! Miałem ze szwagrem szybko zarobić, no i zarobiłem 3 lata w zawiasach. Przesyłam akta sprawy z zapytaniem: Dlaczego mnie się nie udało?
-Bo miał Pan zbić kapitał - Panie Czesiu - a nie kapitalistę po mordzie!

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


„KURDEMOL CODZIENNY” gazeta osób dotkniętych natręctwem językowym zamieszcza list czytelnika tej treści: “ Od lat kurde jestem kurde dotknięty kurde natręctwem kurde językowym.
Co drugie kurde słowo używam kurde słowa kurde. Co kurde robić? – Wiesiek kurde z Małkini”.
A oto odpowiedź: Niewiele możemy panu, w mordę jeża pomóc.
Wszyscy w redakcji cierpimy, w mordę jeża na podobną, w mordę jeża przypadłość. Radzimy zwrócić się z tym, w mordę jeża do specjalisty. Łączymy, w mordę jeża, pozdrowienia, w mordę jeża.
Redakcja”.

I tyle kurde na dzisiaj, bo mam w mordę jeża spotkanie z hantlami na siłowni.
JKS

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Kolorowy magazyn „GŁUPIE PYTANIA-GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza tym razem list Pana
Zbigniewa Cacuszko, szwagra Pana Czesia z Małkini, w którym Pan Zbyszek pisze : „Przez wiele lat nosiłem się
z nadzieją, że będzie w Polsce lepiej. Nosiłem się i nosiłem z tą nadzieją dzień i noc, aż wylądowałem w
szpitalu, bo kręgosłup tego nie wytrzymał. Grozi mi wózek wieloosobowy, bo na indywidualny mnie nie stać.
Czy dostane rentę?”
Panie Zbyszku, dowiedzieliśmy się w ZUS-ie – niestety … głupim renta nie przysługuje, tylko stwierdzonym
komisyjnie wariatom. Może się Pan od tej decyzji odwołać w ciągu 17 minut od otrzymania tej wiadomości do
Oddziału Zamkniętego ZUS w Drewnicy Aleja Rencistów 2 blok 7 paw. 4

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Pan Franciszek z Zawichostu pisze do mnie, że w lasach pod Iławą spotkał ryczącego i tarzającego się ze śmiechu jelenia. Co go mogło aż tak rozśmieszyć? - pyta korespondent.
- Panie Franiu! Zasadą bycia jeleniem jest niewiedza, żaden jeleń nie wie, że jest jeleniem i dlatego ma zawsze świetny humor, a rozśmieszyć mógł go również Pański widok.
Pozdrawiam Pana serdecznie, a staniczek Pańskiej żony odsyłam pocztą.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


- Jestem krótkowidzem – pisze do mnie Pan Zieliński z Zielonki i pyta: - Co zabrać do lasu, żeby nie zabłądzić? Bo ta kobitka z mojego GPS- a ciągle powtarza – „zawróć - jeśli to możliwe.”
- Panie Zieliński, najlepiej wziąć zwykłą piłę mechaniczną. Po ścięciu na przykład stuletniej sosny zauważy Pan, że słoje dużych drzew są szersze po stronie północnej, a to pozwoli Panu
ustalić kierunki świata. Każda napotkana poręba w lesie mówi nam, ilu to już krótkowidzów zabłądziło przed nami. Bez piły mechanicznej proszę się nie zbliżać do lasu.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A

Co czytać na wakacjach?


Kolorowy magazyn „GŁUPIE PYTANIA-GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza jak zwykle list Pana Czesia z Małkini, w którym Pan Czesio pisze:
Aktualnie przebywam na urlopie w Kończynach Dolnych na turnusie trzecim. Wypożyczyłem książkę „Mózg i jego właściciel”, znanego mózgologa Jana Kiepełły, którą wielokrotnie przestudiowałem.
Z niej dowiedziałem się, że lewa półkula mózgu odpowiada za myślenie, a prawa półkula jest odpowiedzialna za nałogi.
Kochana redakcjo, jeśli napój winopodobny „BLONDYNA” a 2,80 flaszka, którą to właśnie spożywam, jest moim nałogiem, to czy wynika z tego, że mój mózg składa się tylko z jednej, prawej
półkuli? To mnie nurtuje. Proszę o odpowiedź.
Panie Czesiu, znamy Pana od lat i naszym zdaniem, może pan mieć nawet trzy prawe półkule mózgowe.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A

Co czytać na wakacjach?


Dzisiaj wybrałem coś dla miłośników horrorów z gatunku „hard gastronomic” - debiutancką powieść autobiograficzną pod makabrycznym tytułem „TATUŚ MI NIE SMAKOWAŁ”. Autorka ukrywa się pod
pseudonimem Krysia Trawka, a książkę wydał „Drug –Press”. Jest to autentyczna historia narkomanki, która będąc na głodzie narkotycznym zjadła własnego tatusia, zresztą też narkomana
nafaszerowanego heroiną. Pod koniec książki bohaterka zwraca tatusia gdyż- jak wyznaje - nigdy go nie lubiła. Wszystko kończy się dobrze - chociaż wszystkim jest niedobrze. Powieść idealnie
nadaje się do głośnego czytania na polu namiotowym przy kocherku.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Jan Kazimimierz Siwek

Chłopska Prognoza Pogody na najbliższą noc


Jan Czółko - to chłop z miejscowości Babice Chłopskie. Słynie nie tylko w swojej okolicy, ale w całym kraju z niezwykle trafnych prognoz meteorologicznych. Pan Jasio przepowiada pogodę
wyłącznie na podstawie wnikliwej obserwacji zachowań własnej małżonki, pani Peli, gospodyni domowej.

A oto jego prognoza:
Dzisiaj wstałem do dnia i cały dzień obserwuję dla państwa zachowania mojej kobity Pelagii. Nie jest to łatwe zajęcie dla synoptyka zagrodowego. Ale już mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o
prognozę pogody na najbliższą noc, to przedstawia się ona następująco:

Gdy kobita nie ma chęci
W nocy spadnie słupek rtęci

- Choć ... nie koniecznie

Kiedy żonka miła, grzeczna
Noc szykuje się słoneczna

Synoptyk zagrodowy Jan Czółko ze wsi Babice Chłopskie.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Dzisiaj wybrałem coś dla miłośników nudnych, romantycznych powieścideł.
”EUGENIUSZ I ZOFIA” autorstwa małżeństwa Eugeniusza i Zofii Przysadzistych z Parzniewa.
Jest to de facto pamiętnik ich szczęśliwego pożycia, które trwało bez mała 70 lat. Oto fragment:
”Środa. Eugeniusz poszedł rano w kapciach po mleko. Wrócił koło południa ze zsiadłym. Na śniadanie zjedliśmy budyń z kaszanką, a potem oglądaliśmy seriale. Na obiad odgrzałam flaki z olejem.
Eugeniusz zjadł dwa talerze i znów oglądaliśmy seriale. Przed snem, tak jak zawsze, umyłam Eugeniuszowi plecy. Potem graliśmy w pchełki naszymi dental-protezkami na całusy. Świetna
zabawa. Zasnęliśmy szczęśliwi w wannie, bo się drzwi do łazienki zatrzasnęły. Rano przyszedł ślusarz, a Eugeniusz poszedł w kapciach po mleko.”
I tak cały czas, proszę Państwa, przez 700 bitych stron.
Dla złaknionych stabilnego uczucia jest to lektura w sam raz, wystarczy na cały turnus, a nawet na dwa.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Kolorowy magazyn ”GŁUPIE PYTANIA - GŁUPSZE OPOWIEDZI” zamieszcza jak zawsze list Pana Czesia z Małkini, w którym Pan Czesio pisze:
Napocząłem właśnie drugą „BLONDYNĘ”, napój winopodobny a’ 5,80 flaszka bo dręczy mnie pytanie , czy w państwie nietolerancyjnym tolerancja powinna być tolerancyjna dla nietolerancj i.., i..
czy tolerowanie nietolerancji może doprowadzić do nietolerowania tolerancji. Proszę o możliwie najgłupszą odpowiedź.
Panie Czesiu! Nie możemy Panu, niestety, udzielić najgłupszej odpowiedzi , bo pańskie pytanie wcale nie jest głupie.

Redakcja

Jan Kazimierz Siwek

PANIE JANIE MAM PYTANIE

K O R E S P O N D E N C J A

Terapia wędkarska dla znerwicowanych urlopowiczów cz. I


Panie Janie - pisze w mailu do mnie rozdygotanym „timem” Pan Gabryś Brzebrzączek z Pstrykowa – jestem znerwicowanym czterdziestolatkiem i trenerem hokeja na trawie „Młodzików” na Giewoncie.
Każde wybicie piłki na aut w tych warunkach pogłębia moją d
epresję. Wybieram się na urlop. Co zrobić, żeby odzyskać równowagę i spokój?
Panie Gabrysiu myślę, ze w Pana przypadku najlepsza będzie:
„Terapia wędkarska dla znerwicowanych urlopowiczów” cz. I

Terapię zaczynamy od wizyty w sklepie wędkarskim. Przy kasie łyknij pół buteleczki nerwosolu, bo 2 500 złotych za jedną wędkę, kołowrotek, dwie szpulki żyłki plus pudełeczko haczyków to nie
jest tak mało.
Gdyby po przybyciu na łowisko puszka z białymi robakami wpadła ci do wody – nie denerwuj się, dwie tabletki preparatu uspakajającego Relamax B6 wystarczą. Zmów mantrę kiwając się na kocyku
„Nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi”. (Tylko nie kiwaj się za bardzo, bo wpadniesz do wody, a wtedy mantra się nie liczy.) Gdybyś jednak wpadł, wdrap się na brzeg
ponownie, doczołgaj się do kocyka i zmów mantrę.
- Czuje jak moje napięte nerwy miękną jak rozgotowane spaghetti na kolacji u teściowej. „Powtórz to wielokrotnie, bo inaczej pęknie ci żyłka nie na wędce, ale w mózgu”.
Trzecia godzina rozplątywania żyłek. Antyfuriotyna Forte 1 kapsułka i Tikotynina, maść na tiki w lewym oku. Rozprowadź delikatnie tak, żeby nie dostała się do oka. Gdyby jednak się dostała
rozwiń kocyk i zmów mantrę …

Jan Kazimierz Siwek

PANIE JANIE MAM PYTANIE

K O R E S P O N D E N C J A

Terapia wędkarska dla znerwicowanych urlopowiczów cz. II


Antyfuriotyna Forte 1 kapsułka i Tikotynina, maść na tiki w lewym oku. Rozprowadź delikatnie tak, żeby nie dostała się do oka. Gdyby jednak się dostała rozwiń kocyk i zmów mantrę: -„Nic się
nie stało Gabryś, nic się nie stało, tylko oko ci lata tego lata”.
Pamiętaj !!! Nie próbuj tylko uwalniać wędki od zaczepu stojąc na jednej burcie łodzi.
Po wypłynięciu na powierzchnię staraj się dopłynąć do wywróconej łódki, wdrap się na jej odwrócone dno i w pozycji jogina zmów kolejną mantrę. -„Błogi spokój ogarnia mnie od stóp do głów tak
długo, aż fale zaniosą mnie do brzegu”. Jeśli fiolka z relanium nam nie zaginęła w trakcie przymusowej kąpieli zażyj dwie tabletki. Wieczorem na campingu, gdy rechotliwy sąsiad w
slipach zabiera się do skrobania czwartego, dwukilowego szczupaka nie załamuj się rozwiń kocyk i zmów mantrę -”Po cholerę ja tutaj przyjechałem, po cholerę ja tutaj przyjechałem.” Po
czym udaj się do najbliższej knajpy, zamów sandacza z patelni i dwie setki wódki oraz wypal kilka papierosów dla obniżenia ciśnienia i uniknięcia wylewu do mózgu. Przed snem wypij na
uspokojenie franciszkańską herbatkę „Klasztorna cisza.” I tak przez cały turnus. Pod koniec turnusu poderwij sąsiadowi wędkarzowi żonę. Szybki seks pod pomostem na zatłoczonej plaży
zrelaksuje każdego, znerwicowanego wędkarza. Po urlopie wrócisz do domu jak nowo narodzony i będziesz mógł opowiadać kolegom i rodzinie, że wędkarstwo koi najbardziej stargane nerwy.

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Magazyn „GŁUPIE PYTANIA GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza depeszę od Pana Czesia z Małkini, w której Pan Czesio spanikowany pyta:
„Moja żona ma jęczmień. Co robić?”
„Nic – odpowiada drukowanym szeptem redakcja. - Cicho siedzieć. Bo jak się urząd skarbowy o tym dowie, to przywali wam podatek rolny i będzie Pan bulił jak za zboże, Panie Czesiu”.

Redakcja

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


Magazyn „GŁUPIE PYTANIA GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza depeszę od Pana Czesia z Małkini, w której Pan Czesio spanikowany pyta:
„Moja żona ma jęczmień. Co robić?”
„Nic – odpowiada drukowanym szeptem redakcja. - Cicho siedzieć. Bo jak się urząd skarbowy o tym dowie, to przywali wam podatek rolny i będzie Pan bulił jak za zboże, Panie Czesiu”.


DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

K O R E S P O N D E N C J A


DO CZYTANIA PRZY COFANIU

Loża Prasowa Jana Kazimierza Siwka

"GŁOS BERBECIA"


Magazyn „GŁUPIE PYTANIA GŁUPSZE ODPOWIEDZI” zamieszcza depeszę od Pana Czesia z Małkini, w której Pan Czesio spanikowany pyta:
„Moja żona ma jęczmień. Co robić?”
„Nic – odpowiada drukowanym szeptem redakcja. - Cicho siedzieć. Bo jak się urząd skarbowy o tym dowie, to przywali wam podatek rolny i będzie Pan bulił jak za zboże, Panie Czesiu”.

Tygodnik Przemądrzałych Bachorów W pierwszym czerwcowym numerze zamieszcza kilka interesujących historyjek z życia mądralińskich szkrabów.Pięciolatek Grześ do babci: - Babciu, a skąd ja się wziąłem na tym świecie ? - Mamusia cię w kapuście znalazła - ściemniła babcia. - To Aldonkę chyba w sałacie, nie? - Dlaczego, Grzesiu? – spytała babunia. - Bo ona jest bardziej rozwinięta! Mama siedziała w autobusie z Zuzią na kolanach. Naprzeciwko siedział niemłody i niezbyt zadbany Pan w berecie i co jakiś czas ziewał nie zakrywając ust. - Ten pan to chyba jadł kopytka na obiadek. – Zauważyła Zuzia. - A dlaczego? - spytała mama. - Bo mu ząbki wybiły.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

"Pamiętnik Czerwonego Kapturka"

Rękopis znaleziony w koszyczku


Sobota.
Mamusia dalej o niczym nie wie, choć ja już 30 lat noszę codziennie do babci flaszkę wina i placek. Nasza agencja towarzyska „Czerwony Kapturek” coraz lepiej prosperuje. Kupiłyśmy dla babci
czerwone kabaretki i biczyk do chłostania, a dla mnie biustonosz w muchomorki.

Niedziela.
Jak zwykle: winko, placek, gajowy Jacek i wilk, który wyje z zazdrości. Babcia też wyje. Za drwalem.

cdn … nie będzie!
Niestety Bajkowa Policja zarekwirowała pamiętnik Czerwonego Kapturka. Obecnie w laboratorium policyjnym trwają badania nad ustaleniem jego autentyczności. Uważamy jednak, że to podstęp i
prowokacja Siedmiu Krasnoludków z sąsiedniej bajki. Będziemy się odwoływać.

JKS i rodzina Czerwonego Kapturka.

„Co tam krasnoludki! Nie takie rzeczy się jadło po pijanemu.” Jan Kazimierz Siwek z cyklu Gaforyzmy.

Jan Kazimierz Siwek

DO CZYTANIA PRZY COFANIU

z cyklu Szef Kuchni poleca:


Tajny Agent Kulinarny CIA (Centralny Instytut Apetytu) o kryptonimie Jan Posępny zdradza ściśle tajny przepis idealny na wytworne przyjęcia z udziałem celebrytów.

Proponuję - OSTATNI ZRAZ

Od czego zaczynamy? Bierzemy kawałek wołowiny.... Gdzieś tu ją miałem (rozgląda się) O! Jest! (podnosi z podłogi i dmucha na nią) trochę jest rozdeptana ale to nawet dobrze, bo mięso na
zrazy trzeba dokładnie rozbić. (kładzie mięso na desce) Ten kawałek już jest rozbity. Jeszcze może go tutaj po brzegach troszeczkę rozbijemy.(tłuczek) Przyda się też jedna duża cebula.
Może być posiekana, ale najlepsza jest zmiażdżona (miażdży ją butem na podłodze). Cebula zmiażdżona ma intensywniejszy zapach i jest dużo zdrowsza.
A teraz mąka... (rozsypuje niechcący na podłogę i zmiotką zbiera ja na szufelkę)
Jak widać wszystko mi z rąk leci, ale taki gość jak wierzyciel na każdym robi silne wrażenie. W mące zrazik obtoczymy, posolimy, popieprzymy i na gorący tłuszcz.

Proszę państwa, jeszcze grzyby. Jedno deko suszonych muchomorów, najlepiej sromotnikowych. Ja już je wcześniej namoczyłem w słoiku. Z nich zrobimy sosik do naszego zrazika.

Nie będę państwa zanudzał całym procesem przyrządzania – od razu pokażę państwu gotowe danie. (na talerzu widać zraz, obok kaszę gryczaną i ogórek kiszony) Oto nasz zrazik.
Do tego pasuje kaszka gryczana i ogóreczek kiszony.
Polewamy nasz zrazik sosikiem muchomorkowym.
(niucha i zachwyca się) pachnie wspaniale!
Można jeszcze oprószyć arszeniczkiem lub dodać szczyptę cyjaneczku, jak kto lubi.
Danko wygląda apetycznie żeby nas, Broń Boże, nie podkusiło spróbować, to zaklejamy sobie usta plastrem na wszelki wypadek.
Przepis na danie „OSTATNI ZRAZ” wziąłem dla państwa z uroczej książeczki „Kuchnia dla samotnych i zadłużonych” napisanej w odosobnieniu przez Anglika Johna Debeta.

Na wszelki wypadek wychodzimy, żeby się po prostu nie najeść strachu, gdyby zamiast gościa na obiadek wpadła do nas policja.

Ja już prędziutko państwa żegnam i nie życzę państwu smacznego.

Jan Posępny

OSTATNI ZRAZ
SKŁADNIKI:
1. kawałek ładnej wołowiny
2. 1 duża cebula
3. pieprz, sól, arszenik, cyjanek - do smaku
4. 2 łyżki mąki
5. 1 dkg suszonych muchomorów, najlepiej sromotnikowych

Proponuję tym razem - JAJA Z JAJ W MAJONEZIE.

Zawsze w domu znajdą się dwa tuziny jaj i zgrzewka majonezu. Nic więcej nam nie trzeba. Aha! Jeszcze długa igła cerówka i kłębek nici lnianych. Może być szpagat. Jaja gotujemy na twardo w
twardej wodzie żeby były bardziej twarde.

Po wystudzeniu jaj bierzemy igłę cerówkę z nicią lub szpagatem długości co najmniej półtora metra. Nakłuwamy każde jajo igłą z dwóch stron i nawlekamy je na nić jak korale, a następnie
układamy jaja ładnie na dużym półmisku. Możemy ułożyć je spiralnie, lub na przykład kopiasto... Kiedy wszystkie jaja zostały już ułożone, zawiązujemy końcówki nici na supeł, albo nawet i
dwa. Pokrywamy tak ułożone jaja majonezem, tworząc grubą szczelną pierzynkę majonezową, tak, żeby spod niej nic nie było widać. Całość dekorujemy natką zielonej pietruszki... tu rzodkieweczka tu pomidorek... I tak przygotowany półmisek stawiamy na stole.
Na czym polega niezwykłość „jaj z jaj w majonezie” ?

Na tym, że wszyscy goście mają w ten sposób związane... Nie! Że wszystkie jaja mają związane... Nie! Że Wszystkie jaja są związane... Nie tak! Wszystkie jaja są związane z gośćmi w
majonezie... Wszyscy goście w majonezie są związani jajami ... Nie! Jaja w majonezie są związane... Chyba coś pokręciłem. Przepraszam.
W każdym razie gwarantuję państwu, że goście będą długo pamiętać danie „jaja z jaj w majonezie” .

JAJA Z JAJ W MAJONEZIE
SKŁADNIKI:

1. 2 tuziny jaj
2. twarda woda
3. zgrzewka majonezu
4. igła-cerówka
5. kłębek nici lnianych
6. natka pietruszki, rzodkiewka i pomidorek do dekoracji

Ja już prędziutko państwa żegnam i nie życzę państwu smacznego.

Jan Kazimierz Siwek

TERESKA I PROTEZKA


Tereska roni łezki
Z powodu swej protezki
Nie ma jej w dolnej szczęce
Pod łóżkiem i w łazience
Na czółkach wnucząt i zięcia
Po wieczornych cmoknięciach
Nie ma protezki w szklance
W twarożku, w zapiekance
Na bulterierka zerka
A z pyska tego pieska
Wystaje jej protezka
Chichocząc bulterierek
Zwrócił ją na papierek
Z protezką też sznycelka
Co ściągnął go z rondelka
Kapcie z zamszowej skórki
I fragmenty komórki
Morał:
Zawsze sobie zaszkodzi
Kto bulterierka głodzi

Jan Kazimierz Siwek

PAZURKI


Dla poety wiersz napisać o paznokciach -
Nawet damskich - to jest krótko mówiąc, obciach
Mimo wszystko o ten wierszyk się pokuszę
Bo co myślę o paznokciach, wyznać muszę

Cóż, manicure każdy z panów ma za detal
Lecz z detali piękna składa się kobieta.
Choć paznokcie narzeczonej, potem żony
Z czasem dają nam się poznać jako szpony

Kiedy tylko miałem prosić o dłoń córki
Wpierw patrzyłem, jakie mama ma pazurki
Obejrzałem tych mamusiek blisko trzysta
I wciąż leżę sam, bez jednej - jak brydżysta

Jan Kazimierz Siwek

KSANTYPKA


Chodzi Sokrates
Stuka się w czółko
„Wiem, że nic nie wiem”
- powtarza w kółko
Na to Ksantypka
Przestań Sokratku
I tak poważnie
Tego nie traktuj
Wiesz, że nic nie wiesz
Bo gdybyś wiedział
Tego co mówisz
Byś nie powiedział


Napisałem kiedyś zbiorek wariactw p.t. „Żółte Kawałki” na zamówienie powstającego wówczas „Żółtego Telefonu”. Wierszyki te miały umilać czas interesantom w oczekiwaniu na połączenie.
Chociaż się wszystkim spodobały nie zostały jednak włączone do linii telefonicznej „Żółty Telefon”. Nie wiem dlaczego? Blues „Żółty Epizod” jest dziś wykonywany brawurowo przez Tomka
Stockingera w II akcie mojej sztuki „Blondynki wolą mężczyzn”. Bardzo się podoba - zwłaszcza panom!

Jan Kazimierz Siwek

ŻÓŁTY EPIZOD

Yellow Episode Blues


Żółty epizod
Przeżył pan Mietek
Gdy poszedł szukać
Żółtych skarpetek
Bo żona Mietka pani Anetka
Chciała go widzieć w żółtych skarpetkach
I żeby metkę miały skarpetki
W kształcie krewetki
- Bez żółtych skarpet - rzekła kobieta -
Będziesz spał Mietku sam na gazetach
Nie znalazł Mietek
W sklepach i etc
Żółtych skarpetek
O takiej metce
I z tej rozpaczy
Wypił pan Mietek
Ajerkoniaku
Pięć żółtych setek
A kiedy spełnił
Szósty kieliszek
Zobaczył Mietek
Sześć białych myszek
Każda z nich miała
Żółte skarpetki
A na nich metki w kształcie krewetki
W izbie wytrzeźwień w żółtej pościeli
Przeleżał Mietek aż do niedzieli
Ale już w piątek
Żona Anetka
Puściła Mietka
W samych nie żółtych
Wcale skarpetkach
Kiedy Mietkowi
Jak z akt wynika
Żona powiła
Chłopca Chińczyka
Wtedy psychiatra
Pan Żółciak Eryk
Wręczył Mietkowi
Żółte papiery
Od roku Mietek
W fatalnym stanie
Krąży po Tworkach
W żółtym kaftanie
Tak się zakończył
Wśród życia zgryzot
Ten pana Mietka
Żółty epizod
I nam panowie
Zdarzyć się może
O każdej porze
Żółty epizod
W innym kolorze!

Jan Kazimierz Siwek

z cyklu Opowieści o Powieści

"Chłopi" Władysław St. Reymont


REKLAMA
W tym odcinku reklamujemy zapachowy zestaw beletrystyczny w aerozolu pod nazwą „Chłopi”. Pozwoli on nam wczuć się w atmosferę powieści Władysława Stanisława Reymonta. Zestaw zawiera pięć
dezodorantów o następujących zapachach zagrodowych:
   - „Stodoła po żniwach”
   - „Obora wieczorem”
   - „Stajnia w lipcowe popołudnie”
   - „Gumiaki w sieni”
   - „Obornik wiosenny”

Jan Kazimierz Siwek

KRAB I ŻABA


- Czy zastałam w domu Kraba?
Jestem Żaba,
Drżąca, słaba
Z podniecenia!
- Nie ma Kraba! Jest na babach!
D o w i d z e n i a !!
- Krab na babach!?
Przecież Krab oprócz mnie
Nie znosi bab ..
Bo ja tak przyrządzam schab!
Choć z babami jadał kebab
To już innych Krab nie chce bab
Słychać tylko chap chap chap!
Kiedy wcina Krab mój schab
Jak by to był drab nie Krab!
- Powiem pani coś o Krabie
Nie przepuści żadnej babie
I na każdej drze jedwabie
Czy to w sztabie czy to w pubie
Krab przerzuciłby sto bab
Przez godzinę jak stos sztab
Choćby słabł Krab, słabł i słabł!
Taki z niego … Wali… Alibaba!
- Jestem Żaba, kocham Kraba!
Tak mi słabo…z podniecenia …
- Już mówiłem! Nie ma Kraba !
Jest na babach!
Spadaj Żabo!
D o w i d z e n i a !!!
-Krab dogadza innym babom
A mnie mdli coś, aż mi słabo!
Niech krab szczypie baby w schaby
I na szczypcach gra jak Skriabin
Proszę powiadomić Kraba
Że będziemy mieli szkraba
Wie już o tym ksiądz i rabin
Tata Żab wynajął draba
Co sałatkę zrobi z Kraba!

Jan Kazimierz Siwek

SIAŁA BABA MAK

"wersja kryminalna"


Mówił Żabie w pubie Szpak
Jak wśród zboża Baba hoża siała mak
Siała wprost i na wspak
Bo gdy wieje mak się sieje
Właśnie tak
A Dziad w zbożu spał na wznak
Z inną Babą pani Żabo
To jest fakt!
Dziada z miejsca trafił szlag
Zaczął kląć (tu danych brak)
Rzucilł się na Babę
Że był wątłym drabem
Razem z Babą wpadł pod krzak
A tu Rak go cap za frak
To był gag! –gwizdnął Szpak - śmieszny gag!

Ene due rabe
Wrzeszczy Dziad na Babę
A Baba na Dziada
Przeszły dwa tygodnie
Dziad już sprzedał spodnie
Bo były niemodne
A Baba wciąż gada
Rzekła Żaba -dość tych blag!
To nie było kochaniutki wcale tak

No a jak ? –spytał Ptak
W świetle prawa panie Szpaku
Mak to „drag”
Sypnął Dziad Babę wszak
Słuchaj Żabo! W tej piosence- wrzasnął Szpak
Każdy rym jest na ak
Coś tu Żabo nie jest tak

Zaskrzeczała Żaba
- O co taki raban?
Babie wlepił sąd pięć lat
No i ma pan rym do krat
Rym jest w dechę
Reche reche
Tak czy siak
I Szpak z Żabą zaśpiewali
Razem tak:

Ene due rabe
Posadzili Babę
Siedzi Baba w kiciu
W pasiastym okryciu
Dziad z Baby Kuzynką
Piją sobie winko
Tak to bywa w życiu

A gdy stawiał Żabie Szpak
Piwa czwarty cztero-pak
Żaba wciąż kumkała tak
-Spust masz jak od tira bak
Chcesz od Żabci buzi ,Szpak?
Szpak się ocknął i ciut zbladł
- Buzi z płazem nie tym razem!
Rzekł i walnął dziobem w blat

Jan Kazimierz Siwek

AFRODYZJAK


Ani korzeń mandragory
Ani lubczyk i rzeżucha
Ani żeń-szeń w gęstym miodzie
Ani też hiszpańska mucha

Ani bieluń dziędzierzawa
Ani słynna maść z piżmowca
Ani kilo pestek z dyni
Proszek z rogu nosorożca

Ani ziele „lulek czarny”
Ani kłącze tataraku
Ani modne feromony
Ni ćwiarteczka jarzębiaku

Ani pieprzny wierszyk Fredry
Nawet nocna telewizja
Tylko wiosna dla mężczyzny
To nalepszy afrodyzjak.

Gdy mężczyzna łyknie wiosny
Wnet się zmienia w Casanowę
I dla każdej z was, kochane,
Z przyjemnością traci głowę

Jan Kazimierz Siwek

BITWA TCHÓRZY


Temat wiersza zabrzmi swojsko
I zapewne was nie znudzi
Założyły tchórze wojsko
Czyli armię, jak u ludzi.
Lecz kłóciły się zwierzęta
Jak to się wśród ludzi zdarza
Tchórze z loczkiem chciały króla
Tchórze z grzywką zaś - cesarza
Więc we wtorek koło Leszna
Wydarzyła się rzecz śmieszna
W zwartym szyku nad potoczkiem
Wnet stanęły naprzeciwko
Z jednej strony tchórze z loczkiem
Z drugiej strony tchórze z grzywką
Co się stało - powiem w skrócie
Bo dosłownie po minucie
Obie armie czując trwogę
W kłębach kurzu dały nogę
Tutaj morał się wychyla
Jak polityk zza goryla
Gdy wrogami będą tchórze
Pokój może potrwać dłużej

Jan Kazimierz Siwek

PRAWDZIWY GENTELMAN


Pan inżynier Stefan B., nieustraszony podrywacz, wyszedł właśnie ze swojego biura i zauważył na chodniku piękną zdenerwowaną blondynkę, stojącą przy równie pięknym japońskim aucie.
Na dachu samochodu stała torebka blondynki. Pan Stefan wyczuł nieomylnie, że blondynka ma kłopoty z autem i tu upatrywał szansy dla siebie.
Nadarzała się bowiem okazja nowej, być może burzliwej znajomości.
Pan Stefan podszedł i zagadnął: - Co, jakiś kłopocik? Nie chce zapalić? Może się skończyło paliwo?
Blondynka odparła, że nie wie i nadal paliła nerwowo. Miała prawo się denerwować.
- Może śpieszy się na jakieś ważne spotkanie - pomyślał, bo wyglądała na młodą biznes woman
- Tu jest wyciek, powiedział pan Stefan - wskazując na plamę pod samochodem.
Może pompa olejowa ?... Choć to dziwne jak na takie nowe auto...
Mogę to sprawdzić - zadeklarował się ochoczo
- No to niech pan sprawdzi - powiedziała blondynka.
- Zaraz wrócę - oznajmił, pan Stefan - tylko pobiegnę po „ Gazetę Wyborczą”.
- A co? Zamierza pan czytać pod samochodem?
- Nie, ale „Gazeta Wyborcza” - wyjaśnił - jest gruba jak dmuchany materac.
Kiedy wrócił, zdjął swoją marynarkę od Bossa i poprosił nieznajomą, by ją na siebie narzuciła, a sam podłożył sobie gazetę i wśliznął się pod samochód.
Gdy się po chwili spod niego wyczołgał, stwierdził, że to nie pompa.
Był cały umorusany w oleju - twarz, ręce no i ta piękna biała koszula...
- Zajrzę pod maskę - oznajmił i spytał, czy mogłaby otworzyć samochód. Blondynka zaprzeczyła głową, a jej oczach pojawiła się jakaś dramatyczna bezradność.
Jej drżąca ręka sięgnęła po kolejnego papierosa.
Pan Stefan uznał, że chyba zgubiła kluczyki i stwierdził: - To nic, jakoś sobie poradzimy. Mogę wybić szybę - zaoferował.
- Jak pan uważa - powiedziała blondynka.
Po wybiciu szyby w drzwiach od strony kierowcy, natychmiast włączył się przeraźliwy autoalarm. Pan Stefan spytał blondynkę, czy wie, jak go wyłączyć, a blondynka odpowiedziała, że nie wie, bo to nie jej samochód.
- A czyj? - zdziwił się pan Stefan. - A chyba tego łysego faceta, co tu biegnie.
- Ale którego? Bo biegnie dwóch łysych - zauważył pan Stefek
- Ten drugi łysy to mój mąż. Jak zobaczy mnie w pańskiej marynarce to dopiero da panu wycisk.

Jan Kazimierz Siwek

ŻEP - ŻYCIE EROTYCZN EPRZEDMIOTÓW

"Randka w zlewozmywaku"


Opowiadanko, które tu zamieszczam w wersji filmowej znalazło się w moim przedstawieniu „Stowarzyszenie Osób Mówiących Nie Na Temat” w reżyserii Arkadiusza Jakubika.

W kuchni na gazie syczał cichutko emaliowany czajnik z gwizdkiem. Po chwili kobiece ręce przykręciły do blatu maszynkę do mięsa.
- Dzień dobry, panie Czajnisiu! - szepnęła zalotnie Maszynka, kiedy kobiece dłonie zniknęły wraz z fajansową solniczką.
- O, pani Maszynka! - ucieszył się Czajnik i aż podskoczył na palniku. - Dawno pani nie widziałem. Jak leci?
- Jakoś się kręci - odparła Maszynka, filuternie kręcąc korbką.
- Nie ma pani ochoty na szybkie gorące uczucie z kimś, kto ma jeszcze parę? - zaproponował znienacka Czajnik i zabulgotał z przejęcia.
- Z panem chętnie, Czajnisiu. - nieoczekiwanie zgodziła się Maszynka. Umówmy się za godzinę w zlewozmywaku. Będę już rozebrana i umyta.
- Czy mógłbym choć raz teraz panią pocałować, bo się cały gotuję? Proszę, Maszyńciu, Maszyneczko! - błagał czajnik, dysząc z podniecenia.
- No dobrze, ale niech pan zdejmie gwizdek, bo ludzie usłyszą.
- Gwiżdżę na to - zagwizdał Czajnik i przeskoczył aż dwa palniki, by pocałować Maszynkę długo, namiętnie, bo nie mógł się już doczekać tej randki w zlewozmywaku.

Jan Kazimierz Siwek

B L E K A U T Y


Blekauty o Grzesiu pochodzą z II aktu mojego przedstawienia „Blondynki wolą mężczyzn”.

Zeszyt do polskiego Grzesia Makówki z klasy III c. Zadanie domowe: Koniugacja czasownika „chodzić”: ja chodzę, ty chodzisz, on chodzi, ona chodzi, my chodzimy, wy chodzicie, oni chodzą.
Pytanie : - Co to za czas? Odpowiedź Grzesia: Czas przyjmowania interesantów w urzędzie gminy.

Grzesio pojechał do dziadka na Mazury i tam się odbyła taka pogaduszka:
Dziadku, co robią te dwie panie w twoim łóżku ?
- Śpią, Grzesiu
-A babcia mówiła, że dziadek to chodzi spać z kurami
- Babcia się widocznie przejęzyczyła.

A kiedy już wracali od dziadka samochodem to Grzesio zapytał:
-Tato, dlaczego na te panie przy drodze mówi się tirówki?
-Bo one synku muszą się dobrze natirać, żeby zarobić.

Jan Kazimierz Siwek

G A F O R Y Z M Y JANA KAZIMIERZA SIWKA


Panowie! Przy wyszczekanej kobiecie niejeden już zszedł na psy. „Myśli bez obroży” Piesokrates

Miłość bywa okrutna. Znajomy dalmatyńczyk zakochał się w pchle - trzeba było widzieć ich dzieci! „Myśli postrzelone” Piesokrates

Gaforyzmy, czyli „Myśli nie po myśli”:

Kiedyś pokładaliśmy nadzieję
Dziś pokładamy się ze śmiechu.

Z władz najlepiej słuchać własnych władz umysłowych

Psi celebryta, to „mięszaniec” ufryzowany na pudla. Szczeka na każdy temat. Taki to i w Kociej Telewizji zje mysz na żywo dla poklasku.

Gdyby Sokrates nie miał takiej żony jak Ksantypa, to z pewnością nie zostałby tak wielkim filozofem.
W kręgach się słyszy: Jego Magnificencja! Jego Eminencja! Jego Ekscelencja! - Więc Pan Kocio z Szamotuł kazał sobie wyrobić wizytówkę: „Jego Inteligencja mgr Fiziołek”.

Watykan – Kabaret Niemoralnego Spokoju.

- Dlaczego w średniowieczu tak często się policzkowano?
- Żeby po prostu odkurzyć sobie twarze.

Gdy widzę kobietę, to najpierw zauważam jej oczy - powiedziałem.
- A ja łydki- stwierdził znajomy liliput.

Myśląc o Koperniku nie zastanawiamy się nad tym, że może wolał on patrzeć na gwiazdy niż na ludzką ciemnotę.

Jeśli chodzi o cenę jabłek, to w raju jabłko nas najdrożej kosztowało.

Kość niezgody, to jedyna kość, której się zjeść nie da.

A czy to jabłko w raju, to było pryskane?
Magister Robaś - myśliciel owocowy