Poeta, bajkopisarz, satyryk, autor słuchowisk radiowych, tekstów piosenek, a także skeczy, monologów, scenariuszy programów telewizyjnych i sztuk teatralnych.

TWÓRCZOŚĆ DLA DOROSŁYCH - PIOSENKI

Jan Kazimierz Siwek

TOMASZÓW PO LATACH

Ewie Demarczyk

Posyłając bukiecik zawsze świeżych zachwyceń

Ileż to po ludzkich domach
Wiernych krząta się miłości
Co się żywią jak skrzatowie
Okruszkami życzliwości

Nasza miłość wyszła z domu
Nie wróciła do tej pory
Wzięła czułych słów melodię
Zapach zmierzchu i koloryt

Zostawiła kilka wspomnień
Jak na prześwietlonej kliszy
Obok Ciebie miejsce po mnie
Twoje kroki w mojej ciszy

Więc pojedźmy w Tomaszowie
Szukać jej
Nie ma nigdzie tak magicznych
Jak to miejsc!

W Tomaszowie na Tuwima
Pod wynajem jest pokoik
Stół okrągły i blask świecy
W starych lustrach
Przy muzyce słów najprostszych
Może uda się oswoić
Nasze oczy, nasze dłonie
Nasze usta.

W Tomaszowie na Tuwima
Nadal wolne jest mieszkanie
Weźmy klucze i zielone
Winogrona
Może Miłość nas odwiedzi
Zgasi światło i zostanie
Zdmuchnie świece i zostanie
I kolejny raz wybaczy
Jak to ona
Tak niedawno w Tomaszowie
Nasza miłość była młoda
Siadywała w tej kawiarni
Rwała kwiaty w tych ogrodach

W hotelowe senne ranki
Przytulała skroń do skroni
Gdy migotał przez firanki
Słońca wczesny impresjonizm

Dziś tu wszystko się zmieniło
Nazwy ulic
i slogany
I przekupnie nie ci sami
I stragany

Może tylko-spójrz najmilsza
Te gołębie
Mają w oczach
Taka samą nieba głębię

Może jeszcze tak jak dawniej
Szumi klon
Kto znal tyle naszych pragnień
Jak nie on

Gonisz wzrokiem
Za obłokiem
A ja sączę dżin
Przez słomkę
I milczymy i czekamy
Na dobrego słowa kromkę

W Tomaszowie na Tuwima
Pod wynajem jest pokoik
Stół okrągły i blask świecy
W starych lustrach
Przy muzyce słów najprostszych
Może uda się oswoić
Nasze oczy nasze dłonie
Nasze usta
Jak to ona

W Tomaszowie na Tuwima
Nadal wolne jest mieszkanie
Weźmy klucze i zielone
Winogrona
Może Miłość nas odwiedzi
Zdmuchnie świece i zostanie
I kolejny raz wybaczy
Jak to ona

Już na dachy Tomaszowa
Spływa słońca złota łza
Przez okienne szkło na schodach
Musnął promień
Nasze dłonie
Z kluczem w drzwiach

Jan Kazimierz Siwek

AUTOBIOGRAFIA BIS


Kiedy lat skończyłem dziesięć
Naszła mnie do życia niechęć
Mam w pamięci tę niedzielę
I mój pierwszy wstyd w kościele
Nie daliśmy nic na tacę
Bo mój stary stracił pracę
Moja pierwsza deskorolka
To był okres „teczki Bolka”
Gdy przyniosłem pierwszą pałę
Tydzień deski nie widziałem
W domu zaczął się dreszczowiec
Gorszy niż „Milczenie owiec”
Pies się do mnie nie odzywał
Tylko spluwał na mój widok
W zlewozmywak
Jak nie walnąć samobuja
Kiedy mają cię za ... zero
Chciałem zabić się trzepaczką
Albo przebić wykałaczką

Zgredowe plemię
Zejdźcie na ziemię
Zejdźcie wreszcie z naszej chmury
I przestańcie pleść nam bzdury
Jak żyć mamy w takich czasach
Gdzie bóg ma na imię Kasa
Wszędzie słychać
„forsa”, „szmalec”
A tu człowiek sam jak palec!

Potem pierwsza ma impreza
Stałem żywy jak proteza
Tłum, opary, full w głośnikach
I szatańska „Metallica”
Czułem się na tej masówce
Jak samotny śledź w lodówce
Pierwszy browar z puszki w bramie
Pierwsza utracona pamięć
Moja pierwsza biała myszka
Co siedziała w dwóch kieliszkach
Po raz pierwszy - w mieście Lesko
Całowałem się z Tereską
I przez miesiąc do Teresy
Wysyłałem „es-em-es-y”
Sporo wyniósł mnie rachunek
Za ten pierwszy pocałunek
Pierwsza wpadka, pierwszy glina
Nie powtórzę, jak przeklinał

Pierwsza krew i smak porażki
Sam na cztery łyse czaszki
Jednak po mnie coś zostanie
Moje pierwsze sprayowanie
Wywaliłem tekst na murze
„NIE POCZĘCI ŻYJĄ DŁUŻEJ”
Pierwszy pogrzeb kumpla ćpuna
Co był jak zerwana struna
Moje pierwsze tanie wiosło
W piękne stany mnie przeniosło
I ten pierwszy mój kawałek.
Nie zgadniecie, co zagrałem

(gitarowa solówka z „Autobiografii” Perfectu)

Pierwsza moja miłość święta
Więcej grzechów nie pamiętam
Potem była ukrywana
Pierwsza łza przez was wylana

Zgredowe plemię
Zejdźcie na ziemię
Zejdźcie wreszcie z naszej chmury
I przestańcie pleść nam bzdury
Jak żyć mamy w takich czasach
Gdzie bóg ma na imię Kasa
Wszędzie słychać
„forsa”, „szmalec” A tu człowiek sam jak palec!

O AUTOBIOGRAFII BIS:

„Autobiografia Bis”, to tytułowa piosenka cyklicznego programu telewizyjnego, który miał być zrealizowany w TVP pr. II pod kierownictwem red. Elżbiety Nagłowskiej i współudziale firmy TPS –
Telewizyjne Profesjonalne Studio (Wojciech Pijanowski, Krzysztof Wesołowski).
Jak zwykle demony z Woronicza udaremniły zrealizowanie tego mocnego i odważnego projektu. Żałuję, tym bardziej, że reżyserem miał być Adek Drabiński.

JKS

Jan Kazimierz Siwek

PRZYJACIELU NA BŁĘKITACH


Przyjacielu na Błękitach
Czy z Twej chmury widać świat?
Powiedz, Jonasz, gdzie zakwita
Jednej nocy biały kwiat?

Gdzie ta radość o poranku,
Kufel słońca w dłoni dnia
Gdzie „Hybrydy”, gdzie „Dziekanka”,
Gdzie „Piwnica ” z tamtych lat?

Ref. Demarczyk śpiewała „Tomaszów”
Za sceną czerwony spał kot
Szarpałeś go nie raz za wąsy, Jonaszu,
Jak z całą Piwnicą pan Piotr

Ty gdzieś w nieba antypodach
Spijasz chłodny absynt zórz,
A tu dawno o ogrodach
Zapomnieli piewcy róż

Wciąż zawiści mlaska błoto
Tak jak dawniej, tak i dziś
Drogi znów budują po to,
By nie było dokąd iść

Ref. Poezję żre mól na poddaszu
Potęgą jest dziwka i cham
Jak żyć i jak marzyć,
Jonaszu, Jonaszu
Tak bardzo byś przydał się nam

Popatrz na nas, Jonasz, z nieba
Okiem jednej z wielu gwiazd
Kilka swych lirycznych zniewag
Wyślij nam na poste restante

Przyjacielu na błękitach
Miłość, wolność - siostry dwie
Pewnie o nie chciałbyś spytać
Bo kochałeś zawsze je !

Ze świata jak szmirus bez bisów
Już odszedł dwudziesty twój wiek
A miłość jak lalka z wystawy komisu
Spogląda i w oczach ma lęk

Ref: Cokołom przybywa Judaszów
Odfrunął Twój anioł Rimbaud
A wolność !?
A wolność na forsę gra z nami, Jonaszu,
Czy o to Jonaszu nam szło!?

Nagranie z zabawną zapowiedzią Marka Pacuły - pieśń dla Jonasza Kofty „Przyjacielu na błękitach”
(słowa: Jan Kazimierz Siwek; muzyka i wykonanie: Piotr Kuba Kubowicz i Piwnica Pod Baranami).


Płyta Edyty Geppert „Wierzę Piosence” wyd. Universal. Piosenka „Cień Księżyca”
(słowa: Jan Kazimierz Siwek; muzyka: Włodzimierz Korcz)


oraz piosenka „Niewysłowiona”
(słowa: Jan Kazimierz Siwek; muzyka: Seweryn Krajewski)



„PIEŚŃ MOJEGO SERCA” napisałem do muzyki wybitnego holenderskiego kompozytora Jeroena Engleberta – (musical „Rembrandt” z jego muzyką nie schodził ze scen największych teatrów Holandii w sezonie 2006/2007). Jeroen Englebert skomponował też m.in. wspaniałe pieśni dla światowej sławy wokalistki Petry Berger, niegdyś jego żony. „Pieśń mojego serca” ukazała się właśnie na singlu, Małgosia śpiewa tu z towarzyszeniem znakomitego kieleckiego chóru „Fermata” pod kierownictwem Pani Ewy Robak. Małgosia Boone urodziła się w Zakopanem, od 25 lat przebywa na stałe w Holandii i Belgii i tam również występuje. W zeszłym roku wystąpiła z chórem „Acapella” przed holenderską rodziną królewską z okazji „Freedom At World”. Dwugłos o Małgosi Boone: Los obdarzył Małgosię niespotykanym talentem wokalnym. Dał jej w tym względzie niemal wszystko. Nie dał jej tylko własnego, oryginalnego repertuaru. Widocznie zapomniał. Jak to los. Postanowiliśmy się tym zająć i znaleźliśmy dla Małgosi Boone poetę - Jana Kazimierza Siwka, bo śpiewać powinno się nie tylko swoim głosem, choćby i największym, ale również swoim sercem. Prawda? Proszę zatem posłuchać o czym śpiewa Małgosia. Katarzyna Gärtner i Kazimierz Mazur

Jan Kazimierz Siwek

PIEŚŃ MOJEGO SERCA


Kompozytor: Jeroen Englebert

solistka: Małgorzata Boone


Jedno słowo
Jedno słowo kocham
Darowane nam
Otwiera tu na ziemi
Jedną z rajskich bram

Nieraz kiedy ludzka złość
Do bólu zrani mnie
Babuni wtedy słyszę głos
I co mam zrobić wiem
Powtarzam od nowa
Święte jej słowa
-Słuchaj serca
-Słuchaj serca
Ono rację ma!

Słuchaj serca słuchaj serca
Tego właśnie nam potrzeba
Słuchaj serca słuchaj serca
Jaką Tobie śpiewa pieśń

Słuchaj serca słuchaj serca
Niekochanym przychyl nieba
Słuchaj serca ono każe
Ludziom w darze miłość nieść!

Jedno słowo kocham
Darowane nam
Otwiera tu na ziemi
Jedną z rajskich bram

Znów gdzieś Abla zabił brat
A mogłeś to być ty
Od lat kalendarz
Mrocznych dat
Odmierza nasze dni
Znów tworzą historie
Krwawe wiktorie
Bo zrozumieć
Świat nie umie
Rad babuni mej

Słuchaj serca słuchaj serca
Tego właśnie nam potrzeba
Słuchaj serca słuchaj serca
Jaką tobie śpiewa pieśń

Słuchaj serca słuchaj serca
Niekochanym przychyl nieba
Słuchaj serca ono każe
Ludziom w darze miłość nieść

Kiedy życie gra!
Nienawiści kartą!
Nie podejmuj gry!
Ale zawsze warto!

Warto!
Słuchać
Serca!
Tak jak ja!

Słuchaj serca słuchaj serca
Tego właśnie nam potrzeba
Słuchaj serca słuchaj serca
Jaką tobie śpiewa pieśń

Słuchaj serca słuchaj serca
Niekochanym przychyl nieba
Słuchaj serca ono każe
Ludziom w darze miłość nieść

Jedno słowo kocham
Darowane nam
Otwiera tu na ziemi
Jedną z rajskich bram

Każdy okrzyk gniewu
Nienawiści gest
Pogłębiać zawsze będzie
Morze ludzkich łez!


Jan Kazimierz Siwek

WOJAŻER SIECI


muzyka: Konsanty Plewicki

Nad miastem noc jak Brodway
Na afisz gwiazdy zbiera
Zniknęli już przechodnie
I tłok jest na serwerach

Zaczyna się noc marzeń
Miłosnych czatożerców
Wyrusza w sieć wojażer
Z samotną różą w sercu

Wojażer Sieci – Hackerman
Szaleje w internecie
Szuka tej małej Ewki M.
Po całym cyberświecie

Wojażer Sieci – Hackerman
Przemierza czaty i portale
Ale tej małej Ewki M.
Nie może nigdzie znaleźć

Pogasły gwiazd plejady
Latarnie i ekrany
Z miłosnej cyberiady
Wracają zakochani

On znowu jej nie znalazł
Już tropią go specgliny
Bo wiedzą, że oszalał
Na punkcie tej dziewczyny

Wojażer Sieci – Hackerman
Szaleje w internecie
Szuka tej małej Ewki M.
Po całym cyberświecie

Wojażer Sieci – Hackerman
Przemierza czaty i portale
Ale tej małej Ewki M.
Nie może nigdzie znaleźć

Ten legendarny hacker
Jej słowa wziął na serio.
Słowa są tylko znakiem
Internet jest loterią.

Pytanie do tej pory
zostało jak dylemat
Czy będzie to „Love story”
Czy temat na poemat.

Wojażer Sieci – Hackerman
Szaleje w Internecie
Szuka tej małej Ewki M
Po całym cyberświecie

Wojażer Sieci – Hackerman
Przemierza czaty i portale
Ale tej małej Ewki M
Nie może nigdzie znaleźć

Jeśli ty, byłaś Ewką tą
Odezwij się:
„wojażer@kocham.com”

Piosenka nagrodzona w konkursie ogłoszonym przez ZAKR (Związek Autorów i Kompozytorów Rozrywkowych) i wytypowana do polskiego repertuaru na konkurs Eurowizji.
Dziś już mogę „Wojażera Sieci” udostępnić zainteresowanym wykonawcom.

JKS

Jan Kazimierz Siwek

NOCNE KINO


witasz mnie jak dzisiaj „Cześć, kochanie!”
Wręczam róże i do siebie cię przyciskam
Twój rottweiler łypie okiem na dywanie
Przed nim stoi wylizana pusta miska

Jak tu miło. Na tapczanie jaśki dwa
Noc za oknem, telewizor cicho gra

Nie ma to jak nocne kino
Telewizor, tapczan, wino
Ja i ty
Nie ma to jak nocne kino
Al Pacino znowu zginął
Ty choć jesteś mą dziewczyną
Ronisz łzy

Na ekranie tłum gangsterów we krwi leży
A ty siedzisz niebezpiecznie przy mnie blisko
I rozpinasz czułą dłonią mój kołnierzyk
Właśnie wtedy, kiedy płonie San Francisco

Sam już nie wiem, kto w tej jatce trupem padł
Czy De Niro, czy Mel Gibson, czy... Pitt Brad

Nie ma to jak nocne kino
Telewizor, tapczan, wino
Ja i ty
Nie ma to jak nocne kino
Al Pacino znowu zginął
Księżyc ze zmartwioną mina
W oknie tkwi

John Travolta bierze prysznic w garniturze
Nagle z wrzaskiem wpada żółty karateka
Wodzę dłonią delikatnie po twej skórze
Twój doberman po raz pierwszy dziś zaszczekał

A w basenie Julia Roberts pije gin
Piękna scena, po niej duży napis FIN

Kończy się już nocne kino
Al Pacino znowu zginął
Przykro mi
Telewizor się nie świeci
Na tapczanie za to leci
Kolorowy nie dla dzieci
Kolorowy nie dla dzieci
Z nami film

Jan Kazimierz Siwek

PARKOWA MIŁOŚĆ


Muzyka: Mariusz Dubrawski

W koronie drzewa leży i ziewa
Słońca amorek
Tak z panem lubię mówić o ślubie
Zwłaszcza we wtorek
Pan przy mnie klęczy , gdzieś osa brzęczy
Gdzieś dzięcioł stuka
Szkolnej wycieczce pani na ścieżce
Objaśnia buka
Mijając mrówki, czyjeś zelówki
Chrzęszczą na żwirze
Sądząc po ręku, pan do mych wdzięków
Ma coraz bliżej
Słownik Skłonności Panów Do Pań
Ten stan sprowadza do kilku zdań:

Refren:
Parkowa miłość w miejskim ogrodzie
Kliniczny objaw
Z kaczką na wodzie
Z grzybkiem-śmietniczką
Z wagarowiczką
Co się przemieszcza i ginie w mgle
Parkowa miłość
Z pomnikiem wieszcza
W tle

Policjant płacze, bo pan pijaczek
Gwizdnął mu gwizdek
Brzdąc na rowerku krążąc po skwerku
Rozjechał „glyzdę”
Mimo swych latek kopnęła kwiatek
Chuda staruszka
Pan mnie przytula, a wietrzyk hula
W rajskich jabłuszkach
Coś na kształt ptaszka - motyl lub ważka
Spadło z kaczeńca
Pan o tym nie wie, śledzi nas w krzewie
Oko zboczeńca
Bordo garsonkę pan na mnie mnie
Czemu to właśnie dosięgła mnie?

Refren:
Parkowa miłość w miejskim ogrodzie ...

Po roku w parku znów pan i ja
Pan mnie nie widzi, pan wózek pcha
A w nim coś fika w różowych śpiochach
Jeszcze niedawno pan tak mnie kochał.
Na ławce wróbel dziobnął pazłotko
Tak się skończyła, widzisz, idiotko

Refren:
Parkowa miłość w miejskim ogrodzie ...

Jan Kazimierz Siwek

MARLEN MARLEN


Po ekranu tamtej stronie
Kiedy zniknie napis koniec
Seans znów się rozpoczyna
Seans niebiańskiego kina

Chór filmowych przystojniaków
Glin, gangsterów, żigolaków
Wzdycha Och! Błękitny Anioł
Całą wieczność dałbym za nią

Z Twych kochanków jest
John Wayne,
Gary Cooper,
Jean Gabin.
Każdy śpiewa jak najęty
Hymn co wkurza
Wszystkich świętych

Twoje oczy jak len
Marlen
Twoja miłość jak tlen
Marlen
Twoje nogi hen, hen..
Marlen
Twoje życie jak sen
Srebrny sen
Czasem żart
Czasem tren
Marlen !
Marlen !
Marlen !

Jest w Paryżu apartament
Gdzie ci przyjdzie żyć już samej
Jest gosposia Ty a z bliskich
Wredna, wierna ciotka whisky

Gdzieś na wiecznym snu ekranie
Najjaśniejszą z gwiazd zostaniesz
Bo śpiewałaś w dobrej wierze
Bo kochali Cię żołnierze

Ci żołnierze z US Army
Co wzdychali Tobie wierni

Twoje oczy jak len
Marlen
Twoja miłość jak tlen
Marlen
Twoje nogi hen, hen..
Marlen
Twoje życie jak sen
Srebrny sen
Czasem żart
Czasem tren
Marlen !
Marlen !
Marlen !

Ta piosenka o Marlenie Dietrich otwiera I akt mojej komedii muzycznej „Blondynki wolą mężczyzn”. Lista kochanków Marlen była oczywiście dłuższa. Znalazł się również na niej jeden z
największych pisarzy tamtych czasów - Erich Maria Remarque. Ich romans był burzliwy i trwał z przerwami dosyć długo. Pozostały po nim listy Ericha Marii Remarque’a pisane do Marlen,
zaliczane obecnie do arcydzieł literatury epistolarnej. To moja ulubiona lektura. Polecam!
JKS

Jan Kazimierz Siwek

ZROBIĘ CO ZECHCESZ


muzyka: Konstanty Plewicki

Bardzo dobrze cię znam
Od bucików do rzęs
Tylko z tobą, już wiem
Życie może mieć sens

W barze snuje się dym
Już wypiłem pięć kaw
Myślę, patrząc na drzwi:
- Zjaw się wreszcie tu, zjaw

Szuka dziewczyn mój wzrok
Żadna nie ma twych ust
Twych wymiarów jak miss
Talia, biodra i biust

Twe kolory to brąz
Ciemny fiolet i beż
Bez kreacji, jak wiem
Całkiem nieźle ci też

Bardzo dobrze cię znam
Od bucików do rzęs
Tylko z tobą, już wiem
Życie może mieć sens

Coś ci wyznać chcę dziś
Co mam w sercu na dnie
Tylko błagam cię, przyjdź
Chce ci powiedzieć, że

Dla ciebie przejdę Bałtyk
W bejsbolówce
Nauczę się chińskiego
W jeden dzień
Dla ciebie mogę kota
Grać w kreskówce
Sprzedać swój
Własny cień

Dla ciebie mięśniakowi
Się postawię
Lecz ty się wreszcie wynieś
Z moich snów
I zjaw się w moim życiu
Zjaw na jawie
Choćby dziś
Teraz! Tu

Jan Kazimierz Siwek

NAUCZYCIELSKI WALCZYK


muzyka własna


W szkolnej kasie znów deficyt
A to wszystko przez wizyty
Na przyjęcie słusznych gości
Poszły szkolne oszczędności

Gościem pierwszym był pan premier
Ucałował młodzież w ciemię
Obiecywał rzeczy różne
Ze wskazaniem na jałmużnę

A kolejny z gości – biskup -
Karcił dzieci po nazwisku
Widząc szkołę w strasznym stanie
Podarował nam różaniec

Ref:
Nauczycielski walczyk
To walczyk na trzy pas
Pa -!tolerancjo ! Pa!- demokracjo!
Finanse pa –pa- pa !

W krótkich dżinsach gwiżdżąc bluesa
Przybył ambasador USA
Dał dolara flagę w paski
Potem krzyknął: Please! Oklasky!

Koleżanka od biologii
Wyciągnęła z głodu nogi
Miesiąc ssała kostkę maggi
I odpadła z niedowagi

Mietka stłukła katechetka
Za stwierdzony brak napletka
Tak oberwał testamentem
Że do dzisiaj jest pacjentem

Ref:
Nauczycielski walczyk…

Szkolne koło akwarystów
Prowadziło dwóch rencistów
Lecz wyżarli wszystkie rybki
I zostały puste szybki

Woźny znów się spił gencjaną
Potem pobił się ze ścianą
Ulotniła się chemiczka
Proboszcz przejął grunt w doniczkach

Żeby kupić paczkę kredy
Szkoła w banku wzięła kredyt
Wczoraj przyszli komornicy
I nie mamy już tablicy !

Ref:
Nauczycielski walczyk…

„Nauczycielski walczyk” pochodzi z mojej komedii muzycznej „Blondynki wolą mężczyzn”. Publikuje go tutaj w wersji pierwotnej, gdyż w wersji scenicznej został okrojony – (bez mojej zgody o
trzy ostatnie zwrotki).

Piosenkę opublikuję niebawem po opracowaniu nagrania.

JKS

Jan Kazimierz Siwek

DWA SMS-Y


Muzyka: Kostek Plewicki

Dla ciebie chciałem być latawcem na uwięzi
Za tobą w nocy się oglądał nawet księżyc
Kot na twój widok zawsze mruczał mrużąc ślepia
A dziś mój świat to album zdjęć w kolorze sepia

Znów nocny bar
Tęsknota, stress
I mój kolejny esemes:

Ref. „Życie bez ciebie to ciepłe piwo
Sen, co bez ciebie nie chce się śnić
Długi samotny występ na żywo
Rok już próbuję bez ciebie żyć”

Dla ciebie w kółko mogłem słuchać Whitney Huston
Oglądać rano poplamione tuszem lustro
W kinie jak małpa ćpać prażoną kukurydzę
I nosić krawat, choć krawatów nienawidzę

A dzisiaj co?
Tęsknota, stress
I mój kolejny esemes:
„Życie bez ciebie to ciepłe piwo
Sen, co bez ciebie nie chce się śnić
Długi samotny występ na żywo
Nie umiem dłużej bez ciebie żyć”

Bez ciebie jestem jak ten haczyk latem w szatni
Taki wysłałem ci esemes mój ostatni
Kot musiał cucić mnie butelką waleriany
Gdy odpisałaś mi nad ranem „Mój kochany”

Twój esemes
Wprawił mnie w szok
Pisałaś „Wybacz minął rok:”

Ref.
Życie bez ciebie – to miś bez ucha
Word bez Windowsa, bez dysku plik
Życie bez ciebie – to pustka głucha
Cisza na ustach a w sercu krzyk

Życie bez ciebie to puste słowa
Miłość im tylko przywróci treść
Może raz jeszcze warto spróbować
Nie umiem siebie bez ciebie znieść

Jan Kazimierz Siwek

BALLADA O RĘCZNYCH ROBÓTKACH


Muzyka: Jerzy Derfel

Tak pięknie pan powiedział „skała”
O sercu mym niewieścim
Że gdybym z panem nie została
Pan pewnie się powiesi

A ręce niech pan równo trzyma
Bo wełna się poplącze
Kiedy robótkę się zaczyna
Ustalić trzeba wątek

Ja będę znosić pana
Pan będzie znosić róże
Zostanę z panem sam na sam
Jeżeli nie
Jeżeli nie
Jeżeli nie na dłużej

Tak pięknie pan powiedział „palec”
O swojej samotności
Że gdy się nad nią nie użalę
Pan pewnie się wykończy

I niech się pan przestanie pocić
Bo wełna się sfilcuje
Rękawy, przód i ściągacz skończę
Gdy pan się zdecyduje

Wydziergam panu golfów sto
O ile pan zasłuży
Zostanę z panem na ten rok
Jeżeli nie
Jeżeli nie
Jeżeli nie na dłużej

Tak pan naiwnie wrzeszczał - dosyć!!!
Gdy panu wydziergałam
Tych dziewięćdziesiąt dziewięć swetrów
Za setny się zabrałam

Ten setny miał być odpowiedzią
Czy to już właśnie miłość
Me serce pana nie zawiedzie
Choć wełny nie starczyło

Niech pan przestanie, bo to wstyd
Tak dyndać się na sznurze
Zostanę z panem po kres dni
Jeżeli nie
Jeżeli nie
Jeżeli nie na dłużej

„Ballada o ręcznych robótkach” dostała przed laty nagrodę w Opolu w kategorii „Piosenki Kabaretowej”. Gatunek - „humor wisielczy. Wykonanie - Magda Żuk.
Piosenka jest wolna. Ma jedną zaletę dla aktorki. Wiadomo w niej co z robić z rękami.

JKS

Jan Kazimierz Siwek

JESIEŃ JEST WE MNIE


Jesień jest we mnie miła moja
Na czas najdłuższy na kochanie
Twych oczu w niebo zapatrzonych
Gdy niebem przejdzie ptaków zamieć

Jesień jest we mnie – ona teraz
Słowom i myślom mym przewodzi
Kiedy Ty wzrok obmywasz w źródle
A lasem płowa sarna chodzi

Wnet przyjdzie czas gdy wiatr od zimy
I chłód drapieżny liścia zrani
My wtedy zamieszkamy w sobie
Będziemy w usta całowani

Stanie się wtenczas światło dzienne
Stanie się słońca podniesienie
I Twoich spojrzeń nabożeństwo
I dłoni szept i slow milczenie

Jesień jest we mnie miła moja
Na czas najdłuższy na kochanie
Ciebie która powrócisz do mnie
Gdy w ciszy dnia
Przemówi …
Kamień

muzyka: Czesław Wrzos
wykonanie: Stanisław Zygmunt
- 1972 r. Kraków - Festiwal Piosenki i Piosenkarzy Studenckich
Piosenka pochodzi z programu kabaretowego J. K. Siwka i St. Zygmunta „ A może by coś z ludzi?” wystawianego w klubie studenckim „Hybrydy” (ul. Mokotowska W-Wa).

JKS

Jan Kazimierz Siwek

PŁONĄCA SIEĆ

ballada jazzowa na zakochaną kobietę i saksofon z jesiennym księżycem


Los - Wielki Łowca tego świata
Tropiciel ludzkiej tajemnicy
Z najczulszych nici sieć tę splata
I wiąże wiecznym ogniem życia

Od brzegów dnia
Po nocy kres
Ogarnia nas
Płonąca sieć
Miłości wciąż
Płonąca sieć

Z najdalszej dali do mnie idź
Pozwól mi kochać Tobą żyć
Choćby i ból i gniew, i łzy
Z najdalszej dali do mnie idź

Choćby i ból
I gniew, i łzy
Z najdalszej dali
Do mnie idź

Los - Wielki Łowca widzi Ciebie
I sieć rozwiesza na twych drogach
Żadna jej siła nie rozerwie
Żadna jej nie ugasi woda

Bo nie znasz dnia
I nie wiesz gdzie
Splącze Twój czas
Płonąca sieć
Miłości wciąż
Płonąca sieć

Ta sieć już sercem moim płonie
Gdy sen o Tobie mnie ogarnia
Jest jak melodia w saksofonie
Jak saksofonu złota aria

Bo nie znasz dnia
I nie wiesz gdzie
Splącze Twój czas
Płonąca sieć
Miłości mej
Płonąca sieć

Muzyka: Tomasz Wachnowski